Alistair siedział na krześle obok łóżka Seraphiny, jego palce splatały się z jej palcami, jakby puszczenie ich oznaczało utratę jej na zawsze. Rytmiczne pikanie monitora odbijało się echem w sterylnym szpitalnym pokoju, ale on ledwie je słyszał. Słyszał tylko bolesną ciszę – ciszę jej nieprzytomności, ciszę jej nieobecności, ciszę własnej udręki.
„Przepraszam” – wyszeptał, a jego głos zadrżał, gd














