SERAPHINA.
Poranne światło nie po prostu wpadło do pokoju; ono mnie zaatakowało. Ostry, bezlitosny promień słońca przebił się przez ciężkie zasłony, padając prosto na moje powieki, aż zostałam zmuszona do opuszczenia azylu snu. Moje oczy otworzyły się z trzepotaniem rzęs, ale przejście do świadomości było brutalne. Tępy, rytmiczny ból pulsował w moich skroniach, będąc fizycznym objawem psychiczneg














