Własność mojego grzesznego opiekuna

Własność mojego grzesznego opiekuna

Autor: Aeliana Moreau

Cichy jęk
Autor: Aeliana Moreau
29 cze 2026
POV Seraphiny Jego silne dłonie nie tylko mnie chwyciły; one mnie zawłaszczyły. Zanim zdążyłam przetworzyć słowa, które przed chwilą warknął mi do ucha, Alistair uniósł mnie z podłogi, jakbym nic nie ważyła. Zaparkowało mi dech w piersiach, a z mojego gardła wyrwał się cichy pisk, gdy moje plecy zderzyły się z zimną, twardą powierzchnią marmurowej umywalki. Kontrast między lodowatym kamieniem a palącym żarem jego dłoni wystarczył, by zakręciło mi się w głowie. Nie marnował ani sekundy. Jego dłonie chwyciły rąbek mojej białej sukienki i jednym płynnym, dominującym ruchem szarpnął ją w górę przez moją głowę. Poczułam, jak materiał ociera się o moją twarz, na chwilę mnie oślepiając, a potem byłam już obnażona. Całkowicie. Chłodne powietrze toalety uderzyło w moją nagą skórę, sprawiając, że moje sutki natychmiast stwardniały, ale ten chłód nie potrwał długo. Jego spojrzenie było fizycznym ciężarem, palącym żarem, który taksował mnie z zaborczą intensywnością, od której moja krew zaczęła wrzeć. – Kurwa – wycharczał, a jego głos opadł do rejestru tak niskiego, że wibrował w mojej piersi. Stanął między moimi rozchylonymi nogami, a jego szmaragdowe oczy były ciemne od głodu graniczącego z drapieżnością. – Takie ciężkie cycki u takiej szczupłej, a zarazem krągłej dziwki jak ty. Poczułam, jak moja twarz płonie – nie ze wstydu, lecz z oszałamiającej fali dumy i pożądania. Patrzyłam, jak jego język przemyka po dolnej wardze; był to powolny, celowy ruch, od którego moja cipa pulsowała w rytm mojego kołaczącego serca. Patrzył na mnie, jakbym była ucztą, arcydziełem, które zaraz rozszarpie na strzępy. – Wyglądasz, jakbyś miała smakować jak niebo – jęknął, taksując wzrokiem każdą krągłość, każdy centymetr mojej obnażonej skóry. Wyciągnął rękę, a jego kciuk prześledził linię mojej szczęki, po czym opadł na tętno na mojej szyi. – Jak chcesz być wyruchana? – jego głęboki baryton posłał iskry przez mój układ nerwowy. To było bezpośrednie pytanie, żądanie mojej najgłębszej, najbrudniejszej prawdy. Mój brzuch zacisnął się w supłach czystej, niczym niezmąconej rozkoszy. Nigdy nie czułam czegoś takiego – tej surowej, zwierzęcej więzi z mężczyzną, którego nawet nie znałam. – Chcę być wyruchana mocno i szybko, tatusiu – wyszeptałam, a słowa wypadły z moich ust, zanim zdążyłam je ocenzurować. Chciałam, żeby mnie napełnił, rozciągnął, naznaczył jako swoją właśnie tam, na tej umywalce. Wypuścił krótki, ciemny śmiech, od którego dreszcz przeszedł mi po plecach. – Taka niegrzeczna gówniara! Cóż, dostaniesz najwyżej moje palce. Nie mogę jebać nieznanej cipy bez zabezpieczenia. Moje serce zamarło. To odrzucenie zabolało, było niczym zimny prysznic rzeczywistości w środku mojej rozpalonej fantazji. Chciałam jego chuja. Chciałam całego jego ciężaru. Ale zanim zdążyłam otworzyć usta, by zaprotestować lub błagać, jego dłonie były już na mnie. Chwycił moje ciężkie piersi, jego dłonie mocno naciskały na te krągłości, ściskając je z zaborczą siłą, która zmusiła mnie do wygięcia pleców w łuk. – Kurwa! – jęknęłam cicho, a moje oczy same się przymknęły. Jego kciuki zaczęły pieścić moje sutki, które były już twarde i wzniesione, stercząc z mgły mojego podniecenia. Pochylił się naprzód, jego cień padł na mnie i nagle jego język odnalazł czubek mojej lewej piersi. Nie tylko lizał; ssał, wciągając wrażliwy wierzchołek głęboko do swoich ust i krążąc wokół niego językiem z rytmicznym naciskiem, od którego palce u moich stóp się podkurczyły. Przygryzł go delikatnie, jego zęby otarły się o czułą skórę, a ja poczułam to uderzenie aż w samej łechtaczce. – Och tak, tatusiu, kurwa! – krzyknęłam, a moje dłonie powędrowały w górę, by chwycić go za ramiona, a paznokcie wbiły się w drogi materiał jego marynarki. Moja cipa zacisnęła się mocno, posyłając fale przyjemności rozbijające się o moje ciało. Moje kolana były jak odrętwiałe, nogi drżały, gdy zwisały z krawędzi umywalki. Przeniósł się na prawą stronę, traktując ją z tą samą rozdzierająco pyszną intensywnością. Za każdym razem, gdy jego zęby ocierały się o mnie, moje wewnętrzne ścianki dostawały skurczu, zaciskając się wokół pustki, którą tylko on mógł zapełnić. – Och, kurwa, tatusiu... tak! Właśnie tak! Niebiosa! – Moje jęki wypełniały ciasną przestrzeń toalety, odbijając się od płytek. Odchyliłam głowę do tyłu, moje włosy rozsypały się po krawędzi umywalki, a całe moje ciało wibrowało desperacką, szaleńczą energią. Wygięłam się do przodu, wpychając moje ciężkie piersi w jego twarz, chcąc więcej, potrzebując więcej. Podchwycił to, ugniatając je dłońmi, podczas gdy ucztował na mnie, jakby od tego zależało jego życie. To ssanie było intensywne, stanowiło próżnię przyjemności, która sprawiła, że moje podbrzusze zacisnęło się w twardy supeł. Czułam to – narastający nacisk, ciepło bijące z mojego wnętrza. Zaraz dojdę. Miałam dostać orgazmu od samego ssania moich piersi, co było doznaniem tak obcym i potężnym, że aż mnie przerażało. Spróbowałam zacisnąć nogi, podświadomie próbując doprowadzić się do tego szczytu, ale jego dłoń natychmiast się tam znalazła. Wcisnął swoje przedramię między moje uda, rozchylając je szeroko, unieruchamiając mnie w tej pozycji. – Och, kurwa, tatusiu! Zaraz dojdę! – krzyknęłam, a mój głos załamał się od intensywności tego doznania. Próbowałam odsunąć się od jego ust, a mój oddech stawał się urywany. Spojrzał w górę, a jego oczy zaryzykowały wejrzenie w moje z głęboko zakorzenionym, autorytatywnym marszczeniem brwi. – Dojść? Nie możesz dojść, dopóki ci na to nie pozwolę. Dominacja w jego głosie była niczym fizyczny cios. To był rozkaz, który odarł mnie z ostatnich resztek kontroli. Przesunął dłoń w dół, a w momencie, gdy jego dłoń dotknęła moich przemoczonych majtek, poczułam porażenie prądem, od którego niemal straciłam przytomność. – Kurwa! – zaklęłam. Materiał był nasiąknięty wilgocią, przylegał do mojej cipy, a tarcie jego dłoni o mokrą koronkę było niemal nie do zniesienia. – Tak! – jęknął, obserwując mnie z drapieżnym uśmieszkiem, gdy lizał swoje usta. – Ciekniesz tak mocno! Zaczął pocierać moją łechtaczkę przez cienki materiał majtek, a jego ruchy były szybkie i deliberate. – Och tak, tatusiu! Jestem mokra dla ciebie! Dla tatusia! – Nigdy nie mówiłam takich rzeczy. Nigdy nie byłam taką dziewczyną. But z nim wszystko wydawało się właściwe. Im brudniejsze słowa, tym lepsze sprawiały wrażenie. His palce drażniły krawędzie moich warg sromowych, tańcząc wokół centrum mojego gorąca. Wierciłam się na umywalce, a moje biodra unosiły się w górę, próbując napotkać jego dotyk. To było tak cholernie dobre – być traktowaną w ten sposób, być poznawaną, kierowaną, być całkowicie na łasce kogoś, kto wiedział dokładnie, jak mnie złamać. Przygryzłam dolną wargę, gdy jego zręczne palce zwiększyły tempo, stymulując moją łechtaczkę przez przemoczoną koronkę, aż stałam się trzęsącym się kłębkiem nerwów. W brzuchu mi się przewracało, moje wewnętrzne ścianki kotłowały się, gdy przyjemność niszczyła każde włókno mojego bytu. – Och, tatusiu! Proszę! – błagałam, a mój głos był żałosnym skomleniem. – Proszę o co? – zapytał, a jego głos był niskim, wibrującym mruczeniem, które sprawiło, że moja cipa zacisnęła się w desperackim skurczu. – Proszę, wyruchej mnie! – krzyknęłam, a ta potrzeba była tak ostra, że wydawała się fizycznym bólem. Wypuścił długi, gardłowy jęk, a jego oczy ani na chwilę nie opuściły moich. – Uwielbiam to, jak twoja dziwkarska cipa cieknie dla mnie. Uwielbiam patrzeć, jak wijesz się i drżysz z rozkoszy pod moimi palcami. Uwielbiam to, jak dobrze twoja cipa pulsowała na mojej dłoni przy każdej stymulacji. Ach, mała! Wyglądasz tak bajecznie, błagając mnie, bym cię tak wyruchał! Błagaj mnie! Drażnił się ze mną, spychał mnie na skraj przepaści i trzymał mnie tam. – Och, tatusiu! Proszę, wyruchej mnie, tatusiu! Proszę, napełnij moją cipkę swoimi grubymi palcami! – To zbyt zwyczajne, młoda – warknął. – Błagaj mocniej. – Och, tatusiu... Proszę, wyruchej moją cipę tak mocno, żebym już nie czuła nóg! Proszę! To było całe zaproszenie, jakiego potrzebował. Jego dłoń prześlizgnęła się obok mokrego materiału i jednym płynnym, agresywnym ruchem wbił palec głęboko we mnie. – TATUSIU! – wrzasnęłam, a moje plecy wygięły się tak mocno, że uniosłam się nad umywalkę. Ta nagła intruzja była szokiem czystej ekstazy. Moja cipa pulsowała wokół niego, a moje nogi gwałtownie drżały. – Patrz na mnie – rozkazał, a jego głos był ostry i nieugięty. – I nie waż się, kurwa, odwracać ode mnie wzroku! I want you to stare right into my eyes while I fuck you. And I want you to grace my ear with that beautiful moan of yours. Understood? – Tak! – skinęłam gorączkowo głową, a mój wzrok utknął w jego szmaragdowym spojrzeniu. Byłam zahipnotyzowana. Chciałam jego palców, jego słów, jego ciała. Chciałam wszystkiego, co był gotów mi dać. – Podoba ci się to? – zapytał, gdy jego palec zaczął wsuwać się i wysuwać z mojego ciasnego, mokrego wnętrza. – Słowa! – szczeknął, gdy wbił palec głęboko i zakrzywił go o mój punkt G. – Cholernie tak! – krzyknęłam, gdy przyjemność opanowała moje zmysły, sprawiając, że moja cipa pulsowała bezwstydnie na jego dłoni. – Dobrze! – Wypuścił pełen satysfakcji jęk i zaczął pompować we mnie palec z rytmiczną, karzącą siłą. Pochylił się blisko, szepcząc mi do ucha, kiedy pracował. – Pierdolę cię, zdrożna suko! Twoja cipa jest taka cholernie ciasna! Ściskasz moją dłoń... teraz tak bardzo chcę cię wyruchać, żebyś tak mocno ścisnęła mnie! Tak! Moje dłonie chwyciły krawędź umywalki tak mocno, że kłykcie mi pobielały. Każde pchnięcie jego palca sprawiało, że krzyczałam w czystej ekstazie. Jego druga dłoń znów odnalazła moją pierś, ugniatając ją szorstko, próbując dołożyć drugi palec do mojego wejścia, ale nie mógł go zmieścić. – Mała, czym ty jesteś? Dlaczego jesteś taka cholernie ciasna? – stęknął, a jego frustration only adding to his intensity. Jego prawa dłoń kontynuowała sprawianie przyjemności mojej tryskającej, cieknącej cipie, podczas gdy lewa dłoń ugniatała moją pierś. W ciągu kilku minut moje ciało osiągnęło punkt krytyczny. Mój brzuch się napinał, moje ścianki kurczyły się i ściskały jego palec z szaleńczą, rytmiczną desperacją. Palce u stóp mi się podkurczyły, a oczy uciekły w tył, gdy orgazm groził, że rozszarpie mnie na strzępy. – Och, tatusiu! Proszę, pozwól mi dojść! – mój oddech był drżący, nogi słabsze niż u małego kotka. Czułam się błogo, ekstatycznie wykończona. Pstryknął palcem w moją łechtaczkę, jednocześnie trzymając go głęboko we mnie. – Byłaby z ciebie dobra kotka – powiedział, a jego głos opadł do ciemnego, miodowego tonu. – Dojdź dla mnie, kotku! Dojdź dla tatusia! Wydój się lub spłyń śmietanką na moją dłoń ze swoich soków... zmocz moją dłoń swoim ładnym sokiem i pozwól mi go wypić, by ugasić tę wściekłą żądzę posiadania cię. Jego słowa były ostatecznym wyzwalaczem. Wyrwały ze mnie orgazm z gwałtowną, trzęsącą kośćmi siłą. – DOCHODZĘ! – wrzasnęłam na cały głos. Moje ciało rzucało się w przód i w tył, moje ścianki pulsowały w szaleńczym rytmie na jego dłoni, gdy trzymał mnie mocno przy umywalkce, poskramiając moje dzikie ruchy. Opadłam bezwładnie na umywalkę, moja pierś falowała, a oddech był krótki i świszczący. Poczułam, jak rozchyla moje nogi jeszcze szerzej, a potem poczułam jego oddech na moich wewnętrznych udach. – To nagroda od tatusia za to, że tak dobrze ssałaś jego chuja – wyszeptał. Nie czekał. Wbił twarz między moje nogi, a jego język prześlizgnął się po mojej cipie w jednym długim, powolnym ruchu, od którego kolejna fala jęków wyrwała się z mojego gardła. – Och tak! – moje plecy znów się wygięły, moje dłonie odnalazły jego włosy, przyciągając go bliżej. Chciwie zlizywał moje soki, wsuwając język głęboko i badawczo. To był mini-orgazm, wtórna fala przyjemności, która zostawiła mnie całkowicie wycieńczoną. Nigdy w życiu nie czułam czegoś takiego. W końcu się odsunął, lamiąc usta, gdy wpatrywał się w bezdechny, dyszący wrak, w jaki mnie zamienił. Patrzyłam na niego, pragnąc po prostu zostać tutaj na zawsze. Pierdolić Juliana, pierdolić Andrio, pierdolić każdego mężczyznę, który kiedykolwiek sprawił, że czułam się mała. Ten mężczyzna sprawił, że poczułam, że żyję. Jakby czytając w moich myślach, sięgnął do tylnej kieszeni i wyciągnął mały kartonik. Wcisnął mi go w dłoń. – Mój adres. Chcę cię jako mojego kotka – powiedział surowym, zaborczym głosem. Wzięłam wizytówkę, nawet na nią nie patrząc, a moje dłonie wciąż drżały. Wiedziałam, że spóźnię się na rodzinny obiad, ale miałam to gdzieś. Nawet bez pełnego wyruchania moje nogi drżały tak mocno, że ledwo mogłam stać. – Dziękuję – wymruczałam cicho. Nie powiedział już ani słowa. Wsunął swojego wciąż twardego chuja z powrotem w spodnie, poprawił marynarkę i wyszedł przez drzwi. POV Alistaira Wyszedłem z toalety, a jej zapach wciąż lgnął do mnie niczym druga skóra. Kurwa, jej cipa była taka śliska, tak niesamowicie ciasna. Już żałowałem, że nie wbiłem się w nią tam na miejscu. Jej zapach był odurzający – połączenie mleka i miodu, które zdawało się wniknąć w moje własne pory. Nigdy wcześniej tego nie robiłem – nie minetowałem kobiety w ten sposób, zwłaszcza obcej w publicznej toalecie. Ale była taka słodka, jej sok tak kremowy, że nie mogłem się powstrzymać. Szedłem w stronę głównej części restauracji, próbując uspokoić bestię, która wciąż szalała w moich spodniach. Musiałem skupić się na zadaniu. Seraphina miała tu być, a Eleanor i jej rodzina już czekali. Miałem obowiązki. Dotarłem do zarezerwowanej sekcji VIP, ale ku mojemu zaskoczeniu miejsce przeznaczone dla Seraphiny wciąż było puste. – Panie Sterling – powiedziała Eleanor, wstając, by przywitać mnie z uprzejmym uśmiechem. – Przepraszam, że tak długo mi to zajęło – przeprosiłem, a mój głos wciąż był nieco zachrypnięty po spotkaniu w toalecie. Wszyscy skłonili się lekko. – Nie musi pan przepraszać, proszę pana – powiedziała Eleanor. – Seraphiny jeszcze nawet nie ma. Naprawdę bardzo przepraszam, że zajmuje jej to tyle czasu. Zazwyczaj się tak nie zachowuje. – W porządku, Eleanor. Całkowicie rozumiem. Zajmę się telefonem, dopóki nie przyjdzie. – Dziękuję, panie przodem. – Usiadła z powrotem, wracając do cichej rozmowy z mężem. Wyciągnąłem telefon, ale ekran był tylko rozmazaną plamą. Jedyne, o czym mogłem myśleć, to dziewczyna na umywalce. O tym, jak jej cycki leżały w moich dłoniach, jak krzyczała „Tatusiu”, dochodząc na moich palcach. Byłem człowiekiem dyscypliny, ale ona przetestowała każdą moją granicę. Minęło kilka minut, zanim usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi i znajomy głos. – Bardzo przepraszam za spóźnienie, ciociu, wujku... Przepraszam... Ten głos uderzył we mnie niczym fizyczny cios. Słodki, wysoki i pełen gorączkowej energii – dokładnie ten sam głos, który jęczał mi do ucha zaledwie dziesięć minut temu. Słowa zamarły w powietrzu, gdy uniosłem wzrok znad telefonu. Moje serce wykonało niezręczny fikołek w piersi. Spojrzałam na Eleanor, a potem na dziewczynę stojącą w drzwiach. Miała na sobie białą sukienkę. Jej włosy były lekko zburzone. Jej wargi były opuchnięte. – Seraphina? – zapytałem, a mój głos był ledwie szeptem. Spojrzała na mnie, a jej oczy rozszerzyły się z przerażenia, gdy dotarła do niej prawda. Skinęła powoli głową, a jej twarz pobladła. – Oż kurwa! – przekląłem w duchu, gdy zalała mnie zimna fala uświadomienia. To nie mogło się dziać. To było niemożliwe. Dziewczyna, która przed chwilą miała moje usta owinięte wokół mojego chuja, dziewczyna, która połknęła moją spermę i błagała mnie, bym wyruchał jej cipę... to była Seraphina. Była córką Lorenzo. Jedynym dzieckiem mojego zmarłego przyjaciela. Dziewczyną, którą chroniłem z daleka od lat, kimś, dla kogo miałem być autorytetem ojcowskim. Właśnie spędziłem dwadzieścia minut na bezczeszczeniu osoby, którą przysięgałem chronić. To uświadomienie było druzgocące. Właśnie zabawiałem się ze swoją „córką” w toalecie, a jej smak wciąż miałem na języku.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 98

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

98 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Cichy jęk – Własność mojego grzesznego opiekuna | Czytaj powieści online na beletrystyka