OKAZUJE się, że Morgana jest bardziej dramatyczna, niż sobie wyobrażałam. To jej pojawienie się znikąd na szczycie schodów, cała w czerni i z welonem. Sposób, w jaki niemal spłynęła na dół, cały czas patrząc na mnie, jakby chciała się upewnić, że nie ucieknę. A potem podeszła do mnie niczym lwica, obserwując mnie, jakby chciała sprawdzić, czy naprawdę jestem Lyrą Vane.
To było bardziej dramatyczne
















