NASTĘPNEGO dnia obudził mnie Casper. Pulsowanie w głowie prawie całkowicie ustało. Nie czuję go już tak bardzo, kiedy się poruszam lub gdy mówię. Łatwiej mi było przełykać, gdy przyniósł mi kanapkę na śniadanie, choć wciąż trudno mi było ją zjeść. Był dla mnie bardzo troskliwy. Opiekował się mną od wczesnego rana aż do południa.
A teraz siedzi na małej kanapie przy kominku, czytając książkę o zakl
















