NOCNE POWIETRZE jest suche i chłodne, mierzwi mi włosy na plecach i twarzy, gdy idę przez puste pole tuż za zamkiem Viktora. Wciąż zapiera mi dech w piersiach to, jak ogromna jest jego posiadłość, i wciąż nienawidzę siebie za to, że nie potrafię nie być pod wrażeniem domu, który dla siebie zbudował. W pewnym sensie to miejsce bardziej przypomina Haven-Glaive niż to, które dziewczyny tak nazywały.
















