POWIEDZIEĆ, że ta przejażdżka była niesamowita, byłoby niedopowiedzeniem roku. Nie sądzę, by istniały słowa opisujące, jak fantastycznie było pędzić na grzbiecie Viktora Mordrake'a w jego wilczej postaci. Może godne uwagi? Albo wybitne? A może naprawdę, naprawdę niewiarygodne? Zabrakło mi słów w chwili, gdy pognał przez gęsty, mroczny las, a ja trzymałam się jego grzbietu jak o życie. Nie wiedział
















