– TO SIĘ nie dzieje – warknęłam pod nosem, gdy ciocia Rowena posadziła mnie w domu. Poszłyśmy na górę, gdy tylko zdała sobie sprawę, że mogłam mieć coś wspólnego z magiczną księgą, czy też – jak wolałabym ją teraz nazywać – przeklętą księgą. Zamknęła drzwi, sprawdzając dwukrotnie, czy tabliczka na nich informuje o zamknięciu sklepu. Potem chwyciła ciężką księgę; jej potężna oprawa niemal przesłoni
















