TO BYŁBY drugi raz, kiedy pocałowałam Viktora Mordrake’a.
To była pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy. Druga brzmiała: jego usta, mimo że zdolne do najokrutniejszego i najbardziej nikczemnego uśmiechu, jaki mogła nosić bestia, były tak miękkie. Trzecią myślą był fakt, że zamiast mnie odepchnąć, zamiast mnie z siebie zrzucić, on zacisnął wielkie palce na moim gardle i odwzajemnił pocałunek. Ta
















