NIE WIEM, co powiedziała mu Martha, ale Viktor wrócił z kwaśną miną i w jeszcze gorszym nastroju. Nie spodziewałam się, że będzie tryskał radością, ale przez ostatnie kilka dni, z wyjątkiem dzisiejszego poranka, nie okazywał oznak bycia bezlitosnym Alfą. Ot, normalny mężczyzna – cóż, na tyle normalny, na ile drapieżnik potrafi być – rządzący swoją watahą. Bardzo szczęśliwą watahą, trzeba dodać. W
















