– Gdybym tu nie przyszedł, nie odkryłbym, że trzymasz w domu jakiegoś nieokrzesanego chłopa! – skarcił ją chłodno mężczyzna w średnim wieku.
– Kogo nazywasz nieokrzesanym?! Dlaczego musisz mówić coś tak raniącego? Leon jest moim przyjacielem. Nic między nami nie ma!
Iris okazała swoje niezadowolenie.
– Czy ty naprawdę wmawiasz nam, że nic między wami nie ma, kiedy dotykałaś go w ten sposób? Kogo próbujesz oszukać? Nie stać cię na odrobinę godności w ciągu dnia, Iris? Równie dobrze możecie to robić na podwórku! – piękna kobieta uśmiechnęła się sarkastycznie.
– To nie twoja sprawa! Mogę robić, co chcę, a ty nie masz prawa mi rozkazywać!
Iris spojrzała na nią wrogo, a niechęć między nimi zaczęła się nasilać.
– Gilbercie, spójrz na nią! Jest bezczelna i niegrzeczna!
Piękna kobieta potrząsnęła ramieniem mężczyzny w średnim wieku, robiąc pretensjonalnie nadąsaną minę.
– Co w ciebie wstąpiło, Iris? Czy ci się to podoba, czy nie, Daisy wciąż jest twoją matką. Jak możesz odzywać się do niej z takim nastawieniem! – skarcił ją Gilbert.
– Ona nie jest moją matką! Moja matka zmarła dwadzieścia lat temu! Ona jest tylko małą lafiryndą, która przez łóżko została twoją żoną. Jakie ma prawo być moją matką?! – zadrwiła Iris.
– Słyszałeś to, Gilbercie? Nazwała mnie lafiryndą! – powiedziała delikatna Daisy ze szlochem.
– Jesteś brakiem szacunku! I buntowniczką!
Gilbert był wściekły i podniósł dłoń z zamiarem uderzenia Iris.
– Śmiało! Nikt w tej rodzinie nie dba o mnie, odkąd umarła mama. Dziadek jest jedynym, którego to obchodzi! Dlaczego po prostu mnie nie zabijesz i nie będziesz miał tego z głowy?!
Iris miała uparty wyraz twarzy i odmawiała poddania się.
– Jak śmiesz...
Gilbert drżał ze złości. Przez lata skupiał całą swoją uwagę na Daisy i jej synu, więc cofnął rękę, gdy pomyślał o tym, jak niewiele zrobił dla swojej córki.
– Najwyższy czas, żebyś pomyślała o małżeństwie, Iris, i nie mam nic przeciwko, jeśli masz chłopaka! Jednak biorąc pod uwagę pochodzenie naszej rodziny, powinnaś przynajmniej znaleźć sobie chłopaka godnego twojego statusu!
Gilbert stłumił gniew, wskazał na Leona i powiedział pogardliwie: – Przyjrzyj się dobrze temu człowiekowi. Jego ubranie jest prawie tak podarte jak u żebraka! Czy to jest rodzaj mężczyzny, który nadaje się na twojego chłopaka?
– Już ci mówiłam, że Leon jest moim przyjacielem, a nie chłopakiem! I nie jest też żebrakiem!
Iris była niesamowicie nieszczęśliwa.
– Praktycznie mieszkacie razem. Kim innym mógłby być, jeśli nie twoim chłopakiem? Czy masz mnie i swojego ojca za głupców?
Daisy uśmiechnęła się z pogardliwym wyrazem twarzy. – Przez te wszystkie lata utrzymywałaś niezłą fasadę czystości. Krążą plotki, że wciąż jesteś dziewicą, więc możesz zrozumieć, jak bardzo jestem zaskoczona, że twoje życie prywatne to taki bałagan! Jak nisko upadłaś, by być w związku z kimś tak nędznie wyglądającym jak on!
Ta uwaga rozzłościła Iris i zaczęła wygadywać niestworzone rzeczy.
– Ty... Dobrze, przyznaję. Leon jest moim chłopakiem i go kocham! Proszę! Zadowolona teraz?
Iris kipiała ze złości po tym, jak została wyśmiana przez Daisy, więc postanowiła chwycić Leona za ramię i udawać zakochaną.
Leon oniemiał. Wpatrywał się szeroko otwartymi oczami w Iris i czuł się przytłoczony tym, co się działo.
– Och? Czyżbyś w końcu się przyznała? – zadrwiła Daisy.
Twarz Gilberta poszarzała, po czym poczerwieniała ze złości. Wyjął czek, wpisał losową kwotę i rzucił go prosto w twarz Leona. – Nie obchodzi mnie, kim jesteś ani skąd przyszedłeś, dzieciaku, ale nie pozwolę, by Iris była z tobą kojarzona! Masz tu siedemset tysięcy. Bierz pieniądze i natychmiast zostaw moją córkę! A jeśli odważysz się naprzykrzać jej ponownie w przyszłości, gwarantuję, że zginiesz bez śladu i nikt się o tym nie dowie!
Leon przełknął ślinę i patrzył z niecierpliwością, jak czek opada na ziemię.
Siedemset tysięcy to była astronomiczna suma dla kogoś, kto nie miał pieniędzy!
