Leon opuścił cmentarz po oddaniu hołdu Seniorowi Mansonowi, ale zanim wyszedł na zewnątrz, zauważył kobietę w stroju biznesowym stojącą przy wejściu. Miała oszałamiającą figurę i Leon zastanawiał się, dlaczego ktoś taki jak ona odwiedza cmentarz w środku nocy, zamiast smacznie spać w łóżku. Miała mocny makijaż, co sprawiło, że przyjrzał się jej ponownie.
Wydawała się nieszczęśliwa i wymamrotała coś w stylu: – Ty spłukany bękarcie.
Zazwyczaj Leon zignorowałby takie uwagi w przeszłości, wiedząc, że reagowanie nie przyniesie mu żadnych korzyści. Jednak szok związany z ciążą żony z dzieckiem innego mężczyzny i wyrzuceniem z własnego domu sprawił, że był niesamowicie wzburzony. Chciał dać upust swoim emocjom. W chwili impulsywnego uniesienia podbiegł do kobiety i powiedział: – Czy nie jest trochę za wcześnie, żebyś oferowała się na ulicy? Ile liczysz sobie za noc? Mam dzisiaj akurat dobry humor!
Prawdę mówiąc, Leon nie miał w kieszeni ani grosza. Drżał lekko, gdy to mówił, martwiąc się, że ona może być prostytutką, a w takim przypadku nie miałby czym jej zapłacić.
Na szczęście twarz kobiety zbladła i wbiła wzrok w Leona, słysząc jego słowa.
Wydawała się porządną i wyrafinowaną kobietą.
Leon w duchu poczuł ulgę.
Zniósłszy tego dnia wiele ze strony Mansonów i sięgnąwszy dna, gdy zobaczył kobietę piorunującą go wzrokiem, dodał kolejne zdanie: – Na co się gapisz? Nie słyszałaś mojego pytania? Pytałem, ile bierzesz za noc. Co jest nie tak? Oczekujesz, że będziesz traktowana z godnością, mimo że sprzedajesz się tutaj? Powinnaś wiedzieć, że przeszedłem trening bojowy, więc to ty powinnaś mi dziękować za dobrą zabawę.
Ta uwaga tylko bardziej rozzłościła kobietę, która natychmiast krzyknęła: – Jak się nazywasz? Dla jakiej firmy pracujesz?
– A co to ma do rzeczy? Planowałaś wpaść do mnie do domu?
Leon nie byłby na tyle głupi, by ujawniać dane osobowe przypadkowym ludziom.
– Jak śmiesz!
Twarz kobiety poczerwieniała ze złości, ale nie miała innego wyboru, jak uciec od Leona, zostawiając go z poczuciem urazy.
Gdy Leon odwrócił się, by odejść, zobaczył dwóch podejrzanych młodych mężczyzn skradających się na cmentarz. Każdy z nich niósł worek i linę.
Nie zauważyli Leona z powodu ciemności oraz zasłaniających go drzew i nagrobków.
Każdy rozsądny człowiek mógłby zauważyć, że ta dwójka nie miała dobrych zamiarów.
Leon zmarszczył brwi i domyślił się, że polują na kobietę, więc postanowił potajemnie ich śledzić. I rzeczywiście, piękna kobieta, która zdawała się czekać na cmentarzu, została nagle zaatakowana od tyłu przez dwóch mężczyzn i siłą wepchnięta do worka. Wepchnęli jej do ust parę cuchnących skarpet, czyniąc jej szarpaninę i opór daremnymi.
Wkrótce jeden z silniejszych mężczyzn przytrzymał kobietę, podczas gdy drugi przyniósł duży, ciężki kamień i przywiązał go do worka.
Następnie we dwóch podnieśli kamień i wrzucili go do rzeki z głośnym pluskiem.
Oczy Leona rozszerzyły się!
To było morderstwo!
Pierwszym odruchem Leona była ucieczka, ale martwił się, że jakikolwiek hałas zaalarmuje mężczyzn. Zamiast tego ukrył się za nagrobkiem i czekał, aż dwaj mężczyźni odejdą, po czym ostrożnie wyjrzał.
Po głębszym namyśle Leon wskoczył do wody. Może i był tchórzliwym człowiekiem, ale wartości wpajane mu od dzieciństwa zmusiły go do działania, zamiast patrzenia, jak bezbronna kobieta zostaje zabita na jego oczach.
Leon szybko wyciągnął kobietę z wody. Ignorując swój przemoczony stan i zadyszkę, natychmiast rozwiązał worek. Niestety nie zauważył, że znajduje się tuż obok sztyletu upuszczonego przez jednego z mężczyzn.
W międzyczasie dwaj młodzi mężczyźni dotarli do drogi poza cmentarzem, gdzie zaparkowany był luksusowy SUV.
Gdy mieli już wsiadać do samochodu i odjeżdżać, Marco podświadomie sięgnął do butów.
Jego wyraz twarzy natychmiast się zmienił.
– Cholera, upuściłem sztylet! Musi być gdzieś nad rzeką... Musimy się pospieszyć i go znaleźć. Mogą być na nim odciski palców...
Dwaj mężczyźni pośpiesznie wrócili nad rzekę.
...
Gdy Leon otworzył worek, kobieta w środku była już przemoczona. Jej biała bluzka i krótka, obcisła spódniczka ciasno przylegały do ciała, podkreślając jej krągłości i wyśmienitą figurę. Bluzka odsłaniała słabe ślady czarnego koronkowego stanika.
To był widok godny podziwu!
Leon nie mógł powstrzymać się od przełknięcia śliny. Sądził, że Marilyn jest piękną kobietą, ale nigdy nie spodziewał się, że kobieta przed nim przewyższy urodę Marilyn o milę.
Kobieta była zanurzona w wodzie przez dłuższy czas, przez co jej twarz wydawała się blada i miała trudności z oddychaniem. Leon nie mógł zrobić nic innego, jak położyć dłoń na jej obfitym biuście i wykonać sztuczne oddychanie usta-usta.
Ku jego zaskoczeniu jej biust był miękki, a usta jeszcze miększe, z nutą słodyczy.
Leon nie mógł powstrzymać się od puszczenia wodzy fantazji.
Chwilę później Leon z powodzeniem ją ocucił.
– Blee...
Kobieta wykrztusiła kilka haustów wody. Jej rzęsy lekko zadrżały i w końcu odzyskała zmysły.
Kobieta poczuła ciepło na ustach. Kiedy podniosła głowę, zobaczyła dłoń Leona gładzącą jej nogę, co skłoniło ją do kopnięcia go do wody ze złości.
Zganiła go: – Co ty sobie myślisz, obmacując mnie w ten sposób?! Ty zboczeńcu! Obrzydliwe!
Leon był zaskoczony i w rezultacie wpadł do wody.
Szamotał się i wymachiwał rękami w rzece, zanim zdołał wspiąć się z powrotem na brzeg. W tamtym momencie wyglądał jeszcze bardziej żałośnie niż wcześniej.
Zniósłszy tego dnia tak wiele cierpienia, Leon spojrzał na kobietę z gniewem, nie zadając sobie trudu, by wyjaśnić, co właśnie zaszło.
– Wszystkie kobiety są takie same! Uratowałem cię i zrobiłem usta-usta, a ty zamiast mi podziękować, kopnęłaś mnie do wody! Rodzice niczego cię nie nauczyli? Myślę, że powinienem cię ukarać w imieniu twojego ojca!
Leon powiedział ze złością, idąc w jej stronę. Kobieta zaczęła panikować, drżąc na całym ciele, łącznie z głosem i piersią. – Hej, przestań się wygłupiać!
Gdyby ktoś zrobił jej coś w tak odludnym miejscu, a potem wrzucił z powrotem do wody, nie pozostałyby żadne dowody do znalezienia.
Leon wyrwał jej zniszczony przez wodę telefon i kluczyki do samochodu. Roztrzaskał jej telefon o ziemię, niszcząc go, i wrzucił kluczyki do wody!
– Zobaczymy, czy teraz będziesz zgrywać twardzielkę!
Leon powiedział w gniewie: – Jesteś niewdzięczna, prawda? Jesteśmy na pustkowiu, a ja właśnie rozwaliłem twój telefon. Jak planujesz tu przetrwać? Bez telefonu nie wezwiesz taksówki, a skoro twoje kluczyki pływają z rybami, nie otworzysz nawet samochodu. Chcesz wrócić do domu? Cóż, masz pecha! Zostawiam cię tutaj, gdzie nawet trawa nie rośnie. To cmentarz, więc jestem pewien, że będziesz miała mnóstwo towarzystwa w nocy.
Następnie Leon odszedł zdecydowanym krokiem.
Kobieta była przerażona, drżała jak liść, krzycząc: – Nie! Nie rób tego! Proszę, błagam cię!
