Gdy tylko Marilyn to powiedziała, Leon wymierzył potężne kopnięcie jednemu ze stojących przed nim ochroniarzy.
Rozległ się wyraźny trzask łamanych kości, a ochroniarz wypluł z ust krew. Jego ciało odleciało na odległość trzech lub czterech metrów i ciężko upadło na ziemię.
Mężczyzna czuł się tak, jakby jego szkielet rozsypywał się w drobny mak; jęczał żałośnie, ogarnięty potwornym bólem.
Co najmni
