logo

beletrystyka

Zemsta byłego męża

Zemsta byłego męża

Autor: Avelina Moreau

Rozdział 3
Autor: Avelina Moreau
12 sty 2026
Cmentarz i tak znajdował się na odludziu. Leon był pewien, że nie ma tam duchów, ale pogłoski o wilkach czających się w pobliżu pozostawały niepewne. Kobieta, przemoczona po wyciągnięciu z rzeki, była ranna i niezdolna do dalekiego marszu. Biorąc pod uwagę odległość i opuszczenie tego miejsca, było wysoce nieprawdopodobne, by ktokolwiek przyszedł jej z ratunkiem. Spędzenie tam nocy, z kluczykami do samochodu wrzuconymi do rzeki i roztrzaskanym telefonem, byłoby bardziej bolesne niż śmierć. Niestety dla niej, Leon był zdeterminowany, by ukarać ją za jej niewdzięczność. Leon odszedł. – Ty draniu! Nie zostawiaj mnie tu samej! – kobieta próbowała gonić Leona, ale jej wysiłki poszły na marne, gdy ten oddalił się wzburzony. Przeklinała dziko i czuła się niesamowicie przybita. Nigdy nie spodziewała się, że tak dystyngowana młoda kobieta jak ona dozna takiego złego traktowania z rąk zwykłego człowieka. – Bękarcie! Jak tylko dowiem się, kim jesteś, przysięgam, że za to zapłacisz! – krzyknęła kobieta, która nazywała się Iris Young. Gdy tylko to powiedziała, Leon stanowczo postanowił ją zignorować, choć wcześniej czuł pewne opory. Kiedy Iris zobaczyła, jak Leon znika jej z oczu, chciało jej się płakać, ale jakoś nie mogła uronić ani jednej łzy. Obcas jej szpilki pękł, a ona drżała od zimnego wiatru, wciąż mając mokre ciało. Rozejrzała się ostrożnie, wyczuwając upiorną atmosferę otoczenia. Nawet jeśli nie było tam wilków, cmentarz wciąż roztaczał aurę nadprzyrodzonej tajemnicy. Gardziła Leonem każdą cząstką swojego jestestwa, nigdy nie doświadczywszy takiego złego traktowania w swoim rozpieszczonym życiu jako najstarsza córka w rodzinie. Tymczasem Leon szybko pożałował swojego zachowania po minucie czy dwóch marszu. Był dobrym człowiekiem o dobrym sercu. Bez tej dobroci nie uratowałby starego Seniora Mansona lata temu ani nie zniósłby udręki zadawanej przez Mansonów. Kiedy wcześniej naskoczył na Iris, po prostu przelewał swoją urazę do Marilyn i Helen na niewinną Iris. Gdy szedł, łagodny wiatr pomógł mu się uspokoić. Pomyślał: „Ona jest tylko dziewczyną. Przesadziłem, robiąc jej coś takiego. Nawet jeśli nie ma tu wilków ani duchów, spędzenie nocy na dworze przyprawiłoby ją o ciężkie przeziębienie. Gdyby stało jej się coś złego, sumienie dręczyłoby mnie do końca życia. Wystarczy, że ją trochę nastraszyłem. Nie powinienem zostawiać jej tu na całą noc”. Leon odwrócił się i poszedł jej szukać. Ale gdy tylko dotarł na miejsce, gdzie zostawił Iris, nigdzie jej nie było. Leon zaniepokoił się. Szukał wszędzie, ale nie znalazł nic oprócz jej szpilek. To nie był dobry znak. Leon wiedział, że Iris ma kłopoty, i wkrótce usłyszał jej słabe wołanie o pomoc. Pobiegł w kierunku dźwięku, a jego gniew powrócił. Okazało się, że dwaj zbiry sprzed chwili wrócili, a zabicie Iris nie było już ich jedynym celem. Każdy mógł dostrzec lubieżne pożądanie w ich oczach, gdy zobaczyli Iris, mokrą i ociekającą wodą. Zanim Leon ją znalazł, Iris była już częściowo rozebrana. Bez namysłu Leon rzucił się, by kopnąć mężczyzn, po czym zauważył, że Iris była prawie całkowicie obnażona. Mimo jej starań, by się zasłonić, jej lśniąca jasność przebijała się. Leon nie mógł powstrzymać się od docenienia jej oszałamiającej figury, która przewyższała figurę Marilyn. – Nic ci nie jest? Wypełniony poczuciem winy Leon zdjął swoje ubranie i rzucił je Iris, by mogła się okryć. Iris pospiesznie zakryła się ubraniem, ale poczuła złość i bezradność, gdy zobaczyła, że jej wybawcą jest Leon. Jej ręka instynktownie chciała spoliczkować go w twarz, ale gdy spojrzała w bok, zobaczyła coś, co sprawiło, że zamiast tego krzyknęła. – Uważaj! – ostrzegła, ale było już za późno. Zbir w czarnym garniturze, potężnie zbudowany mężczyzna, górował nad Leonem. Leon, o przeciętnej budowie, nie mógł zablokować ataku mężczyzny. Potężnym kopnięciem zbir posłał Leona w powietrze na kilka metrów. Następnie podniósł sztylet, który wcześniej upuścił, i uśmiechnął się szyderczo. – Próbujesz się zabić? Mężczyzna w czarnym garniturze nadepnął na klatkę piersiową Leona, przygotowując się do zadania śmiertelnego ciosu. Za nim drugi mężczyzna, którego Leon wcześniej odkopnął, ponaglał: – Marco, Youngowie są potężni. Wkrótce nas namierzą. Nie możemy marnować więcej czasu. Załatw ich i nie popełnij żadnego błędu! Marco pomyślał nieco niezadowolony: „Dobre sobie, akurat ty to mówisz”. W końcu zabiliby Iris, gdyby tamten nie uległ swoim lubieżnym popędom. Ale to nie był czas na kłótnie o to, kto ma rację. Marco natychmiast dźgnął Leona w klatkę piersiową sztyletem. Krew trysnęła wszędzie! Ostatkiem sił Leon zacisnął zęby, chwycił mocno udo Marco i krzyknął do Iris. – Uciekaj! Moje życie nie jest wiele warte. Ratuj się! Nie martw się o mnie! Leon uśmiechnął się gorzko do Iris przed swoją nieuchronną śmiercią. W głębi duszy, mimo całego gniewu, w ostatnich chwilach pozostał uczciwym Leonem. Postanowił, że w następnym życiu nie będzie już takim człowiekiem. Gorzki uśmiech Leona zawierał w sobie miriady emocji: żal, osamotnienie i rozpacz. Iris siedziała sparaliżowana na ziemi, z bladą twarzą. Zdawała się dostrzegać wewnętrzną kruchość i smutek Leona przez jego uśmiech, odsłaniający wrażliwość, która kontrastowała z jego wcześniejszą siłą. Iris nie próbowała uciekać, wiedząc, że będzie to daremne, gdy Leona zabraknie. Widząc śmierć Leona, Iris poczuła głęboki smutek. Mimo sposobu, w jaki potraktował ją wcześniej, nie mogła powstrzymać żalu, widząc, jak poświęca życie, by ją uratować. Jednocześnie krew tryskała z klatki piersiowej Leona, barwiąc wisiorek wiszący na jego szyi. Nikt nie zauważył białego blasku emanującego z wisiorka, który wniknął w ciało Leona przez ranę. „Jam jest przodek rodu Wolfów, ma sława nie blednie przed legendarnymi bóstwami. Jeśli los taki spotka któregokolwiek z moich potomków, odziedziczy on to, co we mnie zawarte...” Gdy miał umrzeć, lawina informacji zalała umysł Leona. Chwilę później poczuł, jakby był przyciągany w stronę światła. Jego blada twarz stała się nienaturalnie czerwona, a nieznana moc przepłynęła przez jego ciało. – Ty jesteś następna, Iris! Mężczyzna w czarnym garniturze uśmiechnął się szyderczo i podszedł do Iris ze sztyletem. Iris pozostała zamarła na ziemi, a jej wyraz twarzy wypełniony był rozpaczą i żalem. – Za tobą! – krzyknął gniewnie drugi mężczyzna, ale było już niestety za późno. Leon podniósł sztylet z ziemi, nagle wstał i dźgnął mężczyznę w czarnym garniturze od tyłu. – Jak...? Mężczyzna w czarnym garniturze gwałtownie odwrócił głowę, z oczami szeroko otwartymi z szoku, po czym osunął się na ziemię. Był martwy, zanim zdążył pomyśleć: „Jak wróciłeś do życia?”

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Powiązane Powieści

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Rozdział 3 – Zemsta byłego męża | Czytaj powieści online na beletrystyka