Marilyn wpadała w coraz większą wściekłość, rozpamiętując to, co się wydarzyło.
Brody wkrótce podniósł się z ziemi w konsternacji. Z sinym nosem i opuchniętą twarzą wyglądał wyjątkowo nędznie.
– To niemożliwe! Iris jest najstarszą panną z rodu Youngów! Jest osobą cieszącą się ogromnym szacunkiem. Żaden z bogatych i wpływowych młodych mężczyzn w Springfield City nigdy nie przykuł jej uwagi, więc jak taki śmieć jak Leon tego dokonał?!
– Może po prostu przypadkiem się znali...
Brody zakrył twarz i jęknął z bólu.
W jego oczach Iris była boginią, co stało w jaskrawym kontraście do jego niskiego mniemania o Leonie. Prędzej by umarł, niż uwierzył, że między Leonem a Iris istnieje jakaś szczególna więź!
– Masz rację! Iris nie mogłaby go polubić, chyba że jest ślepa... Ale po namyśle, nawet gdyby Iris była ślepa, nigdy nie zainteresowałaby się takim odpadem jak on!
Marilyn uśmiechnęła się pogardliwie, a jej serce nieco się uspokoiło.
– Kogo obchodzi, jaka łączy ich relacja?! To wszystko wina Leona, że to mnie spotkało. Zemszczę się na nim za to!
Brody miał na twarzy wyraz pełen urazy.
Nie mógł sobie pozwolić na prowokowanie rodziny Youngów i bał się żywić urazę do Iris.
W rezultacie całą winę zrzucił na Leona!
Okoliczni gapie nie mogli powstrzymać się od pogardliwych spojrzeń, widząc, jak bezwstydni byli Brody i Marilyn.
Wszyscy widzieli, jak Leon przekonał Iris, by puściła Brody'ego wolno.
Brody jednak nie okazał żadnej wdzięczności, a zamiast tego pałał do Leona nienawiścią!
To było po prostu zbyt bezczelne!
Niestety, Sullivanowie byli potężni i wszystko, co inni mogli zrobić, to gardzić nim w milczeniu, nie mówiąc mu tego prosto w twarz.
...
Po rozwodzie z Marilyn Leon został z niczym.
Nie miał żadnego dobytku, a najważniejszą potrzebą w tej chwili było znalezienie miejsca na nocleg.
Hotel Sovereign był jednym z najbardziej luksusowych hoteli pięciogwiazdkowych w całym Springfield City i to tam Iris planowała go tymczasowo ulokować. Mogła też zapytać go o dokładne szczegóły tego, co wydarzyło się poprzedniej nocy.
Kiedy dotarli do hotelu, Iris dała znak swoim ochroniarzom, by zaczekali na zewnątrz, podczas gdy ona wprowadziła Leona do środka.
– Witamy w Hotelu Sovereign – dwóch pracowników uśmiechnęło się profesjonalnie na powitanie.
Kiedy Leon wszedł na czerwony dywan w hotelu, rozejrzał się i był zszokowany wspaniałością i luksusem wystroju.
Nigdy nie postawił stopy w miejscu tak wysokiej klasy jak pięciogwiazdkowy hotel i nie mógł oprzeć się uczuciu lekkiego dyskomfortu.
Co więcej, jego podarte ubranie stanowiło wyraźny kontrast z otoczeniem.
Stawiał każdy krok ostrożnie, martwiąc się, że jego buty mogą ubrudzić ekskluzywny czerwony dywan.
– Stój! To luksusowy hotel. Żebrakom wstęp wzbroniony! Sio! Żebrać gdzie indziej!
Podeszła do nich młoda, około dwudziestosiedmio- lub dwudziestoośmioletnia kobieta ubrana w mundur kierownika.
Przybrała pozę wyższości i wrzasnęła ostro na dwóch pracowników, którzy powitali Iris i Leona. – Co jest z wami nie tak? Jesteście ślepi? Jak mogliście wpuścić żebraka?!
– Kogo nazywasz żebrakiem? – Iris była zaskoczona i przez chwilę nie wiedziała, jak zareagować.
Chwilę później zobaczyła, jak kierowniczka podchodzi do Leona i wskazuje na niego palcem. – Wynoś się stąd, nędzny żebraku! – krzyknęła kobieta, powstrzymując się w ostatniej chwili przed fizycznym wypchnięciem go.
Leon już na wstępie czuł się zawstydzony, a jego twarz poczerwieniała, gdy tylko kierowniczka go zbeształa. Jakże pragnął zapaść się pod ziemię!
Iris zrozumiała, co się dzieje, a jej piękna twarz natychmiast stała się lodowata. Odtrąciła palec kobiety i powiedziała: – To ty jesteś ślepa. Czy on wygląda ci na żebraka? To mój przyjaciel! Jesteśmy tu, żeby wynająć pokój...
– Wynająć pokój?
Kierowniczka zmierzyła Iris pogardliwym wzrokiem od stóp do głów. – Ubierasz się jak bogata dama, ale wynajmujesz pokój z żebrakiem? Zakładam więc, że jesteś taka sama jak on. A teraz wynoście się z naszego hotelu, oboje!
Iris była wściekła. – Tylko podli ludzie tacy jak ty mogą mówić takie rzeczy. Gdzie jest twój menedżer? Powiedz mu, żeby tu przyszedł i się ze mną spotkał!
– Za kogo ty się uważasz? Jakim prawem pytasz o naszego menedżera? – kierowniczka uśmiechnęła się pogardliwie.
Iris drżała ze złości. Gdyby nie panowała nad sobą ze względu na swoją pozycję, już dawno uderzyłaby tę kobietę w twarz.
Personel hotelu został już zaalarmowany zamieszaniem.
Młody mężczyzna, mający około trzydziestu sześciu lub trzydziestu siedmiu lat, podbiegł tak szybko, jak to możliwe. Do klapy jego garnituru przypięty był identyfikator z napisem „Kierownik Lobby – Wendell Dyer”.
