logo

beletrystyka

Zemsta byłego męża

Zemsta byłego męża

Autor: Avelina Moreau

Rozdział 4
Autor: Avelina Moreau
12 sty 2026
Leon zyskał nieograniczoną moc po powrocie do życia. Chociaż nie potrafił jej natychmiast opanować, wystarczyła w zupełności, by poradzić sobie z dwoma zbirami. Pozostały przy życiu napastnik był osłupiały, widząc, co się stało, a Leon wykorzystał okazję, by go chwycić, po czym obaj stoczyli się do wody. Iris była świadkiem całego zdarzenia i zastanawiała się, czy zginą razem. Na jej twarzy pojawił się wyraz wewnętrznego konfliktu. Mężczyzna może i był irytujący, ale był gotów poświęcić życie, by ją ratować, mimo że ich spotkanie tego dnia było czystym przypadkiem. Nogi Iris były już słabe i musiała się czołgać, by dotrzeć do brzegu wody. Jej emocje były w rozsypce, ponieważ nie była pewna, czy chce, aby Leon wypłynął. Dotykał i widział jej niewinne ciało, nie wspominając o sztucznym oddychaniu usta-usta. Iris przygryzła wargę i czekała, ale on nie dawał znaku życia. Zastanawiała się, czy zginął, czy przeżył, niepewna jego losu. Łzy napłynęły jej do oczu i nie potrafiła ich powstrzymać... Chwilę później usłyszała dźwięk klaksonu samochodowego. Ochroniarze Youngów już rozpoczęli jej poszukiwania. Ubrana w ciuchy Leona, czekała dalej. Kiedy upewniła się, że Leon nie wynurzył się z wody, szepnęła delikatnie do rzeki: – Nazywam się Iris Young. Odwiedź mnie kiedyś... Iris odwróciła się i odeszła, nieświadoma, że Leon słyszał wszystko, co powiedziała, będąc pod wodą. „Iris... Cóż za piękne imię!” Po powrocie do domu Iris zdawała się tracić zmysły, rozkazując grupie ochroniarzy nurkować w rzece i znaleźć Leona. Jednak nie znaleziono po nim śladu. Wiedzieli tylko, że nazywał się Leon Wolf i był powszechnie znany jako zięć, który żył jak pies z rodziną swojej żony. Jeden z ochroniarzy znalazł również jego dowód osobisty, który rzekomo został odkryty w centrum recyklingu. Coś w tej całej sytuacji nie pasowało. ... Marilyn i Helen czekały przed Urzędem Stanu Cywilnego. Marilyn co jakiś czas zerkała na zegarek, z każdą minutą coraz bardziej wściekła. Umówili się na sfinalizowanie rozwodu tego ranka, ale było już prawie południe, a Leona wciąż nigdzie nie było. Co więcej, Leon nie wrócił do domu na noc, a jego telefon był poza zasięgiem, gdy próbowała się z nim wcześniej skontaktować. Nie miała pojęcia, gdzie poszedł i nie miała jak do niego dotrzeć. Gdy zniecierpliwienie Marilyn rosło, Leon w końcu się pojawił. Był zdyszany, nadbiegając z daleka. Jego ubranie było podarte i wyglądał na kompletnie zawstydzonego! Po dokuczaniu Iris, Leon zdał sobie sprawę, że jest córką wpływowej rodziny. Bojąc się wypłynąć z wody, postanowił przyczaić się pod powierzchnią. Kiedy Iris uznała, że nie żyje i przemówiła do rzeki, Leon wyczuł ochroniarzy przeszukujących teren. Popłynął z prądem w dół rzeki, ale ostatecznie zemdlał w wodzie po wydarzeniach tamtej nocy. Zanim się obudził, była już około dziewiąta rano. Natychmiast przypomniał sobie o rozwodzie z Marilyn i popędził na miejsce, chcąc jak najszybciej uwolnić się od niej. Marilyn jednak podbiegła do niego i podniosła rękę, by wymierzyć Leonowi siarczysty policzek. – Gdzie ty się, do cholery, podziewałeś w nocy, ty bezużyteczny śmieciu! Mówiłam ci wczoraj, że rozwodzimy się dziś rano! Jest prawie południe! Marnujesz tyle mojego czasu! – zbeształa go Marilyn. – Byłem zajęty w nocy... Leon zakrył twarz, żałując, że nie ma odwagi, by jej oddać. Ale mógł tylko zacisnąć zęby i znosić upokorzenie. – Czym taki bezużyteczny bękart jak ty mógłby być zajęty? Poszedłeś spać z kimś innym, bo byłeś zły za wczoraj? – Helen podeszła z szyderczym uśmiechem na twarzy. – Przeceniasz go, mamo! Żadna kobieta nie chciałaby takiego śmiecia jak on, chyba że byłaby ślepa! Nawet gdyby poszedł szukać dziwek, nie ma pieniędzy, żeby im zapłacić! – Marilyn zaśmiała się drwiąco. Twarz Leona stała się popielata, a potem czerwona. Nie mógł zmusić się do podniesienia wzroku, upokorzony kpinami obu kobiet. – Zresztą to nie ma znaczenia. Twój widok mnie mdli! Miejmy ten rozwód już z głowy! – Marilyn prychnęła zimno, po czym odwróciła się i dumnie ruszyła w stronę wejścia do Urzędu Stanu Cywilnego. W tym momencie Leon odezwał się niezręcznie: – Nie sądzę, żebyśmy mogli to zrobić. Mój dowód osobisty zginął. Kiedy wczoraj wyrzuciłaś mnie z domu, wyrzuciłaś wszystkie moje rzeczy do śmieci. Mój dowód był wśród tych dokumentów, ale żadna z was tego nie zauważyła. Teraz trafił na wysypisko do spalenia, więc nie ma sposobu, by go znaleźć. – Co? Osłupiała Marilyn odwróciła się, by wbić wzrok w Leona, szydząc: – Próbujesz po prostu użyć każdej wymówki, żeby uniknąć rozwodu, prawda? Kogo próbujesz oszukać, mówiąc, że zgubiłeś dowód? Czy ty w ogóle jesteś mężczyzną? Helen dodała: – Dokładnie. Jeśli nie chcesz rozwodu, po prostu to powiedz! A może lubisz, jak ci się przyprawia rogi? Może potajemnie cieszysz się z wychowywania dziecka, które nie jest twoje? – Mówię prawdę. Mój dowód zaginął. I to też wasza wina! Co to ma wspólnego ze mną? – Leon zacisnął mocno pięści, a jego oczy poczerwieniały z niepokoju. Jakkolwiek pragnął natychmiastowego rozwodu z Marilyn, bez dowodu osobistego nic nie mógł zrobić. W tym momencie dwa pojazdy – luksusowe Porsche i czarne Audi – podjechały przed Leona. Z Porsche wysiadł młody mężczyzna w wieku około 26 lub 27 lat. Nosił okulary przeciwsłoneczne i drogie, markowe ubrania. Chwilę później z Audi wysiadło dwóch ochroniarzy w garniturach i skórzanych butach, podążając za młodym mężczyzną z aurą dostojeństwa i arogancji. Ich przybycie szybko przykuło uwagę przechodniów. Na pierwszy rzut oka było widać, że młody mężczyzna to rozpieszczony bogacz. – Brody, jesteś... – Rodzina Marilyn wyglądała na uszczęśliwioną, jakby przeszli transformację, i przywitali ich służalczo. Brody zdjął okulary przeciwsłoneczne i przybrał pozę wyższości, pytając arogancko: – Nie mówiłaś, że zamierzasz rozwieść się dziś ze swoim bezużytecznym mężem? Dlaczego jeszcze nie zakończyliście procedur rozwodowych? – Cóż, mam dla ciebie nowinę! Ten bezużyteczny bękart celowo spóźnił się dziś rano i uparcie odmawia rozwodu, twierdząc, że zgubił dowód! Nie uważasz, że jest po prostu niedorzeczny! – Marilyn spojrzała wściekle na Leona. – Kto powiedział, że nie można wziąć rozwodu bez dowodu? Przyjaźnię się z tutejszym kierownikiem! Chodźcie ze mną, dopilnuję, żeby to załatwiono! – Brody objął smukłą talię Marilyn ramieniem, rzucając zimne spojrzenie Leonowi. Morderczy błysk pojawił się w jego oczach, gdy ostrzegł: – Ostrzegam cię, dzieciaku. Lepiej grzecznie zgódź się na rozwód. Jeśli spróbujesz jakichś sztuczek, by zatrzymać Marilyn, sprawię, że będziesz tego żałował do końca życia! – Słyszysz to, idioto? Nawet bez dowodu mój mąż może dopilnować, żeby rozwód doszedł do skutku! Zobaczymy, jakie bzdury teraz wymyślisz! – Marilyn uśmiechnęła się z wyższością do Leona, całując Brody'ego w policzek. Oboje flirtowali i weszli do budynku. Nikt nie miał wątpliwości, że tworzą okropną parę! Leon zacisnął mocno pięści, a w jego oczach płonął gniew. Marilyn nie tylko przyprawiła mu rogi, ale także otwarcie okazywała czułość innemu mężczyźnie na jego oczach. Jej bezwzględność nie znała granic! Ale Leon przypomniał sobie, że wolność jest na wyciągnięcie ręki. Uspokoił się i podążył za Marilyn, Brodym i Helen do Urzędu Stanu Cywilnego.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Powiązane Powieści

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Rozdział 4 – Zemsta byłego męża | Czytaj powieści online na beletrystyka