Donald był dalekim bratankiem Josepha, a firma zatrudniła go na stanowisku szefa ochrony tylko dlatego, że to Joseph go sprowadził.
Było jasne, że nigdy nie sprzeciwi się rozkazowi wuja.
– Niech cię szlag! Jak śmiesz podnosić rękę na mojego wuja! Już po tobie! Chłopaki, brać tego dzieciaka i spuścić mu łomot! Biorę odpowiedzialność, jeśli dzisiaj wyciągnie kopyta! – krzyknął wściekle Donald. Wyjął
