Szybko szłam ulicą, zastanawiając się, czy ten uśmieszek, który miałam na twarzy, nie wrył się w nią na stałe. Przynajmniej Alfa Asher wiedział teraz, że taka jestem cały czas.
Nawet z nowym Alfą u władzy, w tym małym miasteczku nic się nie zmieniło. Tak naprawdę zmieniło się tylko kilka osób. Niestety, żaden z dupków się nie zmienił.
Włóczyłam się bez celu, tęskniąc za smakiem kawy mocha na języku.
"Czy naprawdę musiałyśmy wylać na niego tę kawę?" wymamrotałam.
Maya przewróciła oczami, "A czego innego się spodziewałaś, że zrobimy?"
"Nie wiem." westchnęłam, "Przywalić mu w gardło?"
Uszy Mayi nastawiły się, "Kurczę, szkoda, że o tym nie pomyślałam. Możemy wrócić?"
Zachichotałam, "Może następnym razem. Jestem pewna, że to nie ostatni raz, kiedy powie jakieś głupie gówno."
"Obiecujesz?" Maya zabrzmiała z nadzieją.
Wróciłam do domu, czując, że mój dzień był kompletnie bezbarwny. Kiedy weszłam do środka, powitał mnie zapach gotowania mojej babci. Talerze ze słodyczami były porozrzucane po blacie, a ona właśnie wyciągała z piekarnika blachę brownie do ostygnięcia.
"Oooch." wymruczałam, sięgając po jedno z jej ciasteczek, kiedy uderzyła mnie po ręce.
"Nie dla ciebie, panno!" upomniała mnie babcia, "To dla innych rodzin w tej watasze, które straciły kogoś w walce."
Westchnęłam, ciasteczka naprawdę wyglądały niesamowicie.
Surowe spojrzenie babci złagodniało i podała mi ciastko.
"A teraz idź na zewnątrz i pomóż tacie w ogrodzie." Popchnęła mnie w stronę tylnych drzwi, a ja jęknęłam.
"Nie pyskowaj mi. Masz ciastko, to idź!" odpędziła mnie.
Wepchnęłam ciastko do ust i jęknęłam z czekoladowej rozkoszy.
Widziałam tatę klęczącego i wykopującego niektóre z uschniętych kwiatów. Mama zawsze miała ogromny ogród, coś, co przejęła od babci.
"Widzę, że dyktator kazał ci też pracować." Tata wymamrotał z uśmiechem na twarzy.
"Tak jest, proszę pana." Uśmiechnęłam się, schylając się, by mu pomóc.
"Zapłaciła ci też słodyczami?" Tata zachichotał.
Zaśmiałam się, "Tak, dała mi ciastko."
"Naprawdę? Dostałem dwa ciastka i brownie." Tata uśmiechnął się, a ja otworzyłam usta ze zdziwienia.
"Babciu, to niesprawiedliwe." krzyknęłam w stronę tylnych drzwi.
Jej głowa wysunęła się i spojrzała na nas dwoje, "Co jest niesprawiedliwe?"
"Dałaś mu więcej niż mnie!" Nadąsałam się, "Równe płace za równą pracę!" zaprotestowałam.
Uśmiechnęła się, "Twój tata jest tutaj, odkąd wyszłaś dziś rano." I z tym schowała głowę z powrotem do środka.
"Chcesz coś podkraść, kiedy nie będzie patrzeć?" Tata zaproponował, wywołując mój przebiegły uśmiech.
Zachichotałam, "Wiesz, że nas złapie, prawda?"
"Nie, jeśli będziemy wystarczająco szybcy." Tata wzruszył ramionami, ale uśmiech igrał na jego ustach. "Nadal jestem szybki jak na staruszka."
"Żadne z nas nie będzie szybkie, jeśli będziemy jeść jej słodycze." Zaśmiałam się, wyrywając kolejną uschniętą roślinę.
Tata zmarszczył brwi, "Masz absolutną rację."
Rozmawialiśmy, wyrywając uschnięte rośliny z ogrodu mojej mamy. Wyjmowaliśmy małe sadzonki z pojemników i sadziliśmy je w ziemi, którą kupiła babcia. Minęły godziny i w końcu skończyliśmy. Spojrzałam na ożywiony ogród i uśmiechnęłam się.
"Mamie by się to podobało." Uśmiechnęłam się do taty, wskazując na rozrzucone gardenie.
Tata zachichotał, "Byłaby zaskoczona, widząc nas pracujących w ogrodzie."
"Pewnie by oszalała i powiedziała, że robimy to źle." Oboje śmialiśmy się, aż łzy piekły nas w oczy.
Z mamą trudno było się dogadać, ale to nie zmieniło miejsca, które zajmowała w moim sercu.
Babcia zawołała nas do środka i podała każdemu kanapkę, paczkę chipsów i napój. Po zjedzeniu posiłku wróciłam na zewnątrz.
Przemyślana myśl przemknęła mi przez głowę i przypomniałam sobie kąpielisko, do którego chodziliśmy z Tylerem. Nigdy nikomu o nim nie powiedzieliśmy, trzymając to między sobą. To była jedna z najbardziej magicznych rzeczy, jakie kiedykolwiek widziałam. Było położone głęboko w lesie, z dala od jakiejkolwiek ścieżki. Najlepsze w tym kąpielisku było to, że patrole nigdy nie zbliżały się wystarczająco blisko, by je znaleźć.
Impulsywnie odwróciłam się i ruszyłam w kierunku lasu. Przeszłam obok niezliczonych domów i kilku sklepów, aż budynki stały się znacznie rzadsze. Przeszłam przez ulicę i przeszłam przez plac zabaw dla dzieci. Rozejrzałam się, żeby upewnić się, że nikt nie patrzy, i wślizgnęłam się do lasu.
To było prawie trzydzieści minut wędrówki przez las, zanim usłyszałam szum wody.
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech, kiedy spojrzałam na kąpielisko. Wyglądało jeszcze lepiej niż kiedyś. Woda była krystalicznie czysta. Wodospad na szczycie huczał, wpadając do powierzchni stawu.
Tyler i ja spędziliśmy niezliczone lata, wymykając się do tego kąpieliska.
Kiedy spojrzałam na to miejsce, wszystkie wspomnienia, które mu towarzyszyły, pojawiły się w mojej głowie. Byłam zaskoczona, jak bardzo jestem szczęśliwa. Zajęło mi prawie sześć miesięcy, aby w pełni zapomnieć o Tylerze, ale teraz, kiedy tu byłam, czułam się całkowicie swobodnie.
"No co, będziesz tu tylko stać i się na to gapić?" droczyła się ze mną Maya.
Zachichotałam i rozebrałam się do stanika i majtek, kładąc ubrania przy jednym z wielu drzew.
Wspięłam się na szczyt wodospadu i wskoczyłam z podekscytowanym piskiem. Chłodna woda była niesamowita na mojej rozgrzanej skórze. To był zdecydowanie najlepszy sposób na ochłodzenie się po wielogodzinnym ogrodnictwie.
Pływałam pod wodospadem i chichotałam, gdy spływał mi po głowie, sprawiając, że pasma włosów przylegały mi do twarzy.
Wzięłam głęboki oddech wilgotnego powietrza wokół mnie. Zapach był zawsze jedną z moich ulubionych części tego ukrytego kąpieliska. Pachniało czystą wodą i wilgotną ziemią.
Przepłynęłam do jednego z dużych kamieni wystających z wody i wdrapałam się na niego. Kamień miał idealny rozmiar i kształt, aby się na nim położyć. Woda chlupała mi po kolanach, zanurzając stopy w chłodnych głębinach.
Moje myśli powędrowały do czasów, kiedy przyjeżdżaliśmy tu z Tylerem. Mieliśmy tutaj całkiem intensywne sesje całowania, a od czasu do czasu pozwalałam mu wędrować rękami po moim ciele. Na szczęście nigdy nie posunęliśmy się dalej.
Pozwoliłam moim myślom błądzić i byłam zaskoczona, gdy w moich myślach pojawił się Alfa Asher. Chociaż ten mężczyzna irytował mnie do granic możliwości, sprawianie, że się złościł, było zabawne. Pomyślałam o tym, jak wyglądał dziś rano, jak jego złość czyniła go jeszcze bardziej seksownym.
Wyrwałam się z zamyślenia, kiedy zdałam sobie sprawę, że moja ręka powędrowała znacznie niżej po moim ciele, biegnąc wzdłuż mojej wilgotnej szpary.
Podczas gdy mój mózg cofał się na myśl o dotykaniu się dla Alfy Ashera, minęło tak wiele czasu, odkąd sprawiłam sobie przyjemność. Wydałam cichy jęk, gdy mój palec przejechał po mojej łechtaczce.
Moje ciche jęki wypełniły cichy las i oddałam się doznaniom wypełniającym moje ciało. Pozwoliłam palcowi wsunąć się do mojej cipki, delikatnie pompując go w górę i w dół, gdy ciśnienie w moim rdzeniu zaczęło narastać.
Moja głowa gwałtownie wysunęła się do przodu na dźwięk szeleszczących krzaków. Zbagatelizowałam to jako jelenia lub inne zwierzę. Chłodna woda zrobiła się gorąca, gdy Alfa Asher wkroczył do widoku, a jego toffiowe oczy wirowały złotem.
Odetchnęło mi w gardle i nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Jakim cudem mnie tu znalazł? Czy on mnie śledził?
Wyrwałam rękę z majtek i wsunęłam się do wody. Moje serce waliło w piersi na myśl, że mnie złapał, ale nie mogłam stwierdzić, czy to zakłopotanie, czy podniecenie. Zanurzyłam się w wodzie po obojczyki, trzymając wzrok utkwiony w jego twarzy.
"Wyjdź z wody, Lola." Jego szorstki głos rozkazał mi, a ja poczułam, jak mój rdzeń się zaciska.
Spojrzałam na niego uparcie, zastanawiając się, co on sobie wyobraża. To nie ja zawiniłam. Po prostu zajmowałam się swoimi sprawami, ciesząc się sobą i wodą. To on przyszedł i zakłócił mój spokój.
"Lola." Jego głos zabrzmiał jak ostrzeżenie. Już wystawiałam na próbę jego cierpliwość, której i tak nie miał zbyt wiele.
"Wyjdź z wody." warknął, a jego muskularne ciało było napięte. Trochę relaksu dobrze by mu zrobiło.
Spojrzałam na jego boską twarz, "Nie."
"Nie?" Uniósł brew, a jego oczy przypaliły moją skórę. Brzmiał, jakby nigdy wcześniej nie słyszał tego słowa.
"Jąkałam się?" Mój gniew szybko zamienił się w uśmiech, gdy poczułam złość, która od niego emanowała. Każdy inny wilkołak skuliłby się ze strachu, zastanawiam się, dlaczego ja jestem inna.
Jego głos przybrał ten spokojny ton, ten, który wywoływał dreszcze na moim kręgosłupie. "Czyżbyś już zapomniała, co ci powiedziałem dziś rano?"
Mój uśmiech pogłębił się, "Nie zapomniałam, po prostu zdecydowałam, że mnie to nie obchodzi."
"Wyjdź z wody, Lola." Jego oczy były teraz znacznie bardziej złote. "To ostatni raz, kiedy się powtarzam."
Pozwoliłam sobie dobrze mu się przyjrzeć w tej chwili. Jego czarny t-shirt przylegał do każdego zagłębienia jego mięśni, a jego bicepsy walczyły, by uwolnić się z materiału.
"Jeśli chcesz, żebym wyszła, będziesz musiał tu wejść i mnie stąd wyciągnąć." Wzruszyłam ramionami. Nie ma mowy, żeby wszedł tutaj i mnie wyciągnął. Prawdopodobnie po prostu odszedłby i skonfrontowałby się ze mną później. Ile gróźb mi jeszcze zada, zanim naprawdę coś zrobi?
Prawie zakrztusiłam się powietrzem w płucach, kiedy podszedł do przodu, wchodząc do wody, jakby jej tam nie było.
Byłam wdzięczna, że moje piersi i tułów były zanurzone, jedyne, co było widoczne, to moja szyja i twarz.
"Nie waż się." Ostrzegłam go, pozwalając sobie dryfować do tyłu i z dala od niego.
Przeciął wodę, jakby jej tam nie było. Wydałam z siebie gniewny lament, gdy złapał mnie szorstko i przerzucił przez ramię.
"Puść mnie, natychmiast!" Krzyknęłam na niego, pozwalając moim pięściom uderzać w jego głupie, wyrzeźbione plecy. Złość buzowała w moich żyłach, gdy szedł ze mną przez wodę przerzuconą przez ramię. Jaki miał powód, żeby mnie śledzić i dręczyć?
Alfa Asher przeszedł przez wodę, jakby jej tam nie było. Poczułam, jak moje nagie plecy uderzają o szorstką korę drzewa i wiedziałam, że jeśli spojrzę, będzie tam mnóstwo zadrapań.
Uniosłam ręce, by zakryć piersi, przeklinając się za to, że nie założyłam stanika, który zapewniałby trochę więcej zakrycia. Fioletowa koronkowa poduszka, którą miałam na sobie, zbliżyła moje piersi do siebie i sprawiła, że nie można było ich przeoczyć.
"Nie zakrywaj się przede mną." Warknął, szarpiąc moimi rękami w dół, tak że znajdowały się po moich bokach. Spojrzałam w jego złote oczy, szukając w nich jakiegokolwiek ruchu. Jego oczy pozostały skupione na moich własnych, nawet nie spoglądając na moją pierś.
"Co robiłaś, Lola?" Warknął, a moje imię stoczyło się z jego języka jak uwodzicielska piosenka.
Jąkałam się w odpowiedzi. Trudno było myśleć, kiedy stał tak blisko mnie, a moje piersi były przyciśnięte do jego tułowia, gdy uwięził mnie przed drzewem.
"Nie mam pojęcia, o czym mówisz." Odpowiedziałam, próbując odsunąć się od niego i drzewa, ale złapał mnie za ramię i szarpnął z powrotem na miejsce. Nie mogłam walczyć z pulsującym bólem między moimi nogami ani z nagłą wilgocią, która nasiąknęła moje majtki.
"Zamierzasz udawać głupią, prawda?" Maya uśmiechnęła się w mojej głowie.
Pochylił się wystarczająco blisko, żebym poczuła zapach jego oddechu. Woda kapała mu z brody, lądując na mojej skroni i spływając po moim policzku.
"Wydawałaś z siebie okropnie dużo hałasu jak na kogoś, kto nie wie, o czym mówię." Warknął, a tym razem nie mogłam się oprzeć pokusie, by spojrzeć na jego usta. Moja cipa pulsowała ponownie i czułam wilgoć pokrywającą moje wewnętrzne uda.
Zauważył moje działanie i warknął.
"Spójrz na mnie." Zażądał, chwytając moją brodę swoją dużą dłonią.
Oderwałam oczy od jego miękkich ust i spojrzałam w jego złote kule. Jego oczy stwardniały i mogłam powiedzieć, że przekroczył złość. Jego następne słowa zostały wypowiedziane spokojnym głosem, ale jego oczy zawierały wszystkie emocje, których nie chciał przekazać.
"Ostrzegałem cię, prawda?" Jego spokojny głos wywołał gęsią skórkę na mojej skórze i nie mogłam powstrzymać drżenia, które mnie ogarnęło.
"Co robisz!" Warknęłam, gdy wcisnął swoje udo między moje nogi. Prawie krzyknęłam, gdy poczułam, jak jego ręka przesuwa się po mojej zakrytej cipce, wysyłając przyjemność w dół moich nóg.
Jego głos nadal był przerażająco spokojny, "Kończę to, co zaczęłaś, Lola. Mówiłem ci niezliczoną ilość razy, że zostaniesz ukarana za swoje nieposłuszeństwo." Jakoś wiedziałam, że to nie takie proste.
Próbowałam odepchnąć jego rękę, gdy jego palec osiadł na mojej zakrytej cipce. Jego oczy płonęły złotem, gdy szorstko złapał moje nadgarstki i przycisnął je do mojego brzucha.
Wszelkie inne słowa utknęły mi w gardle, gdy Alfa Asher zaczął pocierać moją pulsującą łechtaczkę przez moje majtki. Zacisnęłam usta, walcząc z jękiem, który narastał w moim gardle. Nie ma mowy, żebym dała mu pomyśleć, że mi się to podoba.
Jego złote oczy nigdy nie opuszczały moich, gdy kontynuował pocieranie mojej pulsującej łechtaczki przez moje majtki.
Czułam, jak ciśnienie w mojej cipce narasta i walczyłam, by zachować spokój, gdy zbliżałam się coraz bardziej do rozkoszy.
"Proszę." Słowo uciekło z moich ust, czułam, jak moje nogi drżą, gdy zbliżałam się do orgazmu.
Głos Alfy Ashera był nadal spokojny, gdy jego oczy wpatrywały się w moje własne, "Co to było, Lola? Chcesz, żebym kontynuował?" Zmniejszył nacisk na moją łechtaczkę i zaczął odsuwać rękę.
"Tak, proszę." Nie mogłam już kontrolować moich ust.
Alfa Asher zdjął rękę z moich mokrych majtek i cofnął się o krok, a jego płonące oczy wpatrywały się w moją zarumienioną twarz.
"Pomyśl o tym następnym razem, gdy otwarcie mi się sprzeciwisz." Jego głos był twardy. Patrzyłam z drżącymi nogami, jak podnosi moje ubrania z ziemi i rzuca mi je.
"I załóż coś na siebie." Zażądał spokojnie, gdy odchodził.
Odczekałam kilka minut, aż wiedziałam, że go nie ma i zsunęłam się na ziemię.
"Kurwa." Wydychałam, zastanawiając się, czy właśnie sobie wyobraziłam to, co się stało.
Zastanawiałam się, czy robił to każdej kobiecie, która mu się sprzeciwiła, i nie mogłam powstrzymać grymasu, który pojawił się na mojej twarzy. Mimo że kazałam mu przestać, moje ciało zachowywało się tak, jakby to była najgorętsza rzecz na świecie.
Siedziałam oparta o szorstkie drzewo w staniku i majtkach. Jedyne, co powstrzymywało mnie przed poddaniem się myśli, że to sobie wyobraziłam, to pulsowanie emanujące spomiędzy moich nóg.
Byłam pewna tylko jednego; na pewno znowu sprzeciwię się Alfie Asherowi.
















