"Panie Jackson..." przypomnienie Lindy przywołało wszystkich do porządku, gdy Jackson w końcu wyszedł.
"Dziadku..." Paul już miał się do niego przymilić, ale ku jego zaskoczeniu, Jackson minął go i skierował się prosto do Yunice.
Yunice dawno skończyła karmić ryby. Opierała się o barierkę, tępo wpatrując się w jezioro. Kilka karpi koi zgromadziło się blisko niej, ich okrągłe pyszczki delikatnie sk
















