Graeven wiedział, że coś jest nie tak, gdy podjechał do pierwszej bramy Blackwood. Strażnik, który powinien mieć dwóch ludzi do wsparcia, był sam. Poinformował Graevena, że ktoś zarządził nocne ćwiczenia, co oznaczało, że każdy wojownik w ich szeregach symulował inwazję na tereny watahy. To sprawiło, że zjeżyła mu się sierść na karku. To oznaczało, że w domu watahy nie ma nikogo. Po potwierdzeniu,
















