Kaelith wpatrywała się w świetlik. Deszcz spływał strugami po szybie. Podciągnęła koc i przeciągnęła się. Usłyszała Graevena wracającego po schodach, wciąż rozmawiającego przez telefon – to to połączenie wyciągnęło go w pierwszej kolejności z łóżka. Zatrzymał się przed drzwiami, a ona uniosła się na łokciach, próbując podsłuchać.
„Nie, po prostu tam zostańcie. Miejcie oczy otwarte. Rozdzieliliście
















