Kaelith wracała na powierzchnię świadomości, jakby powoli wyciągano ją z dna oceanu. Czuła się ciężka, otumaniona lekami i półprzytomna. Na swojej dłoni czuła delikatny nacisk, który przybierał na sile w miarę, jak głosy wokół niej stawały się wyraźniejsze. Chciała, żeby przestali. To właśnie to pragnienie pchało ją ku powierzchni tego oceanu.
– Nie wyjdę, dopóki się nie obudzi.
– To może potrwać
















