Kaelith poczuła mdłości, gdy usta Maddoxa wykrzywiły się w łagodnym uśmiechu. Poczuła, jak żółć podchodzi jej do gardła. Nie wiedziała, co działo się z nim przez ostatnie kilka dni, ale nie wyglądał na kogoś, kto cierpiałby wystarczająco mocno. Jej oddech był nieregularny. Płuca rozszerzały się boleśnie, by po chwili całkowicie odmówić posłuszeństwa.
– Kaeli…
Graeven uderzył Maddoxa pięścią w szcz
















