Kaelith pamiętała o zasadzie numer pięć. Stanęła przed Graevenem i przycisnęła dłoń do jego piersi. Czarne oczy Graevena powoli się zamknęły. Wziął głęboki oddech. Gdy znów je otworzył, były brązowe z czerwonym odcieniem dzięki złotemu oświetleniu nad nimi. Uśmiechnęła się do niego i wsunęła dłoń pod jego marynarkę. Ciepło jego klatki piersiowej promieniowało na jej skórę.
– Oddychaj – szepnęła. –
















