*– Widzisz więc, droga Kaelith, właśnie dlatego należysz do mnie – wyjaśnił Domitrus, wpatrując się w swoje odbicie w lustrze. – Wszystko jest zaplanowane. Będziemy świetnym zespołem.*
*Kaelith rozejrzała się, próbując odzyskać orientację. Rozpoznała mahoniową kapę na łóżku Domitrusa. Za oknem słońce już zaszło. Domitrus odwrócił się i poluzował krawat.*
*– To, że rada potrzebuje czasu na naradę,
















