Gdy po raz drugi weszli do domu watahy, Kaelith zauważyła, jak panuje w nim cisza. Wyglądało na to, że budynek został opróżniony specjalnie na ich przybycie. Lęk w jej żołądku narastał, więc mocniej ścisnęła dłoń Graevena. On patrzył prosto przed siebie, z napiętym czołem. Rozpoznała ten wyraz twarzy. Przywdziewał swoją maskę „głównego wojownika”.
Jeśli czegoś dowiedziała się o swoim przeznaczonym
















