Drzwi zatrzasnęły się za nimi, a Kaelith usłyszała brzęk tłuczonego szkła i łamanie się kilku dużych przedmiotów. Wpatrywała się w zamknięte drzwi, dopóki nie usłyszała Rebechy wołającej ją z głębi korytarza. Odwróciła głowę i zobaczyła, że Rebecha uśmiecha się do niej ciepło, wyciągając rękę. Kaelith, czując się, jakby dryfowała po mglistym morzu, podeszła do luny. Rebecha wzięła ją pod ramię i p
















