Likan przed nią wyglądał na zupełnie dzikiego. Krew kapała na podłogę z jednej z jego licznych otwartych ran. Jego czarne oczy były drapieżne i przygwoździły ją do drzwi. Ponownie poruszył nozdrzami. Podszedł do niej. Jego nos przesunął się po jej ramionach, tam gdzie trzymał ją Lucar. Powędrował wyżej i przycisnął się do jej szyi; wtedy cofnął się i warknął tak głośno, że szyba w drzwiach za jej
















