Graeven długo wpatrywał się w sufit swojej zaciemnionej sypialni, choć poranek był już w pełni. Kaelith leżała obok niego skulona, odwrócona plecami w stronę okna. Nachylił się nad nią, wodząc palcami po konturach jej twarzy, gdy spała. Tym razem nie drgnęła, gdy się nad nią poruszył, co nieco uspokoiło jego nerwy.
Siniaki wzdłuż żuchwy i wokół oka w końcu zaczęły przybierać gojący się, zielonkawo
















