Przedzieramy się przez tłum, a drzwi kościoła otwierają się z hukiem, gdy nasze samochody podjeżdżają pod samo wejście. Pisk opon, kurz, krzyki ludzi za nami, których moi ludzie powstrzymują, podczas gdy my wpadamy do auta, trzaskamy drzwiami i szybko odjeżdżamy.
Sięgam i zapinam pas mojej Arianie, gdy dźwięki za nami cichną, a nam pozostaje tylko ciężki oddech wypełniający wnętrze samochodu.
– To
















