logo

beletrystyka

Mała Brutalna Rzecz

Mała Brutalna Rzecz

Autor: Julian Crowe

Don First.
Autor: Julian Crowe
15 sty 2026
Reszta mojej zmiany minęła błyskawicznie i udało mi się zarobić od cholery napiwków. Nie miałam jeszcze okazji ich przeliczyć, ale sądząc po tym, jak pełne były moje miseczki, to więcej niż wystarczająco, by nazwać to dobrym startem. Zauważyłam, że oczy Luciano śledziły mnie przez większość nocy, co ciągle przyciągało moją uwagę w jego stronę. Ale chyba każdy mężczyzna tutaj gapiłby się na wyzywająco ubraną kobietę tańczącą na rurze. Jednak jego przyjaciel, Luca... Ciągle rzucał mi te nadmiernie podekscytowane spojrzenia, które kilka razy prawie sprawiły, że maska, którą nosiłam, pękła. Miał ten zaraźliwy rodzaj uśmiechu, który sprawiał, że chciało się uśmiechnąć w odpowiedzi. W garderobie opowiedziałam dziewczynom o mojej nocy. Candy zapytała, czy potrzebuję podwózki do domu, ale grzecznie odmówiłam, kłamiąc w żywe oczy, że mam transport. Nie potrzebuję, żeby ludzie się do mnie zbliżali. Biorę to, czego potrzebuję, i nic więcej. To najbezpieczniejsza opcja dla wszystkich. Kiedy wszystkie dziewczyny wyszły, wślizgnęłam się do części z garderobą, by znaleźć strój, który porzuciłam wcześniej tego dnia. Zatrzymałam się, gdy zauważyłam sekcję ubrań, które wyglądały na codzienną odzież. Dziwne. To nietypowe, żeby klub zapewniał dziewczynom zwykłe ciuchy, ale nie zamierzałam kwestionować dobrego zrządzenia losu. Zwinęłam świeżą parę dżinsów, białą koszulkę i czarną bluzę z kapturem. Powietrze wczesnego poranka uderzyło we mnie w chwili, gdy wyszłam na zewnątrz. Większość kobiet uznałaby, że bezpieczniej jest iść głównymi drogami z latarniami, ale ja wiedziałam lepiej. Boczne drogi. Zaułki. W mroku nocy były moimi przyjaciółmi. Przywykłam do przemykania się w martwej ciszy nocy, niezauważona. Mój sposób myślenia był prosty: jeśli nikt nie wie, że tam jesteś, jak mogą cię dopaść? Powrót do hotelu zajął mi pół godziny, mimo wszystkich objazdów. Natychmiast pożarłam ciastka, które wcześniej zachomikowałam, po czym zaczęłam liczyć napiwki z nocy – prawie dwa tysiące dolarów. Jasna cholera. Nigdy nie zarobiłam tyle w Thrive. Jutro zacznę szukać jakiegoś gównianego mieszkania, najlepiej takiego, gdzie przyjmują gotówkę. Będę też musiała znaleźć siłownię, żeby sprawdzić, jak bardzo zardzewiałam w walce. Przez lata utrzymywałam kondycję. Lubiłam ćwiczyć raz dziennie, zazwyczaj w publicznych parkach, bo były darmowe, ale jeśli miałam wrócić na ring, potrzebowałam worka – czegoś, by odbudować pamięć mięśniową przed poniedziałkiem. Dwa dni przygotowań będą musiały wystarczyć. Z poukładanymi planami ściągnęłam kołdrę z łóżka i zrobiłam sobie małe gniazdo na podłodze. Tam zawsze czułam się bezpieczniej. **Luciano** Przez większość nocy siedziałem z moimi ludźmi w strefie VIP. Mieliśmy sporo do omówienia: nadchodzące dostawy, interesy i ruchy. Gdy sprawy biznesowe zeszły na bok, zapytałem o ich rodziny. Rodzina znaczyła dla nas wszystko. Wszyscy wychowaliśmy się razem, jak bracia. Nasi rodzice traktowali nas jak rodzeństwo i ta więź nigdy nie wygasła. Podczas rozmowy nie spuszczałem oka z Violence. Starałem się być dyskretny. Luca? Niezbyt. Nie ukrywał faktu, że praktycznie ślinił się na jej widok. Chciałem zostać do końca jej zmiany, żeby móc zaproponować jej podwózkę tam, gdzie się zatrzymała. Kevinowi nie udało się wyciągnąć od niej zbyt wielu informacji osobistych wcześniej tego dnia podczas załatwiania papierkowej roboty. Kiedy poprosił o adres domowy, powiedziała mu, że jeszcze go nie ma. Kiedy zapytał o motel, w którym się zatrzyma, odparła, że się jeszcze nie zameldowała, ale obiecała dać znać, gdy to zrobi. Do tej pory powinna była się już gdzieś zameldować. Chciałem wiedzieć, gdzie jest to „gdzieś”. Chciałem to zobaczyć. Chciałem wiedzieć, gdzie mogę znaleźć mojego małego anioła. Godzinę przed zamknięciem klubu Matteo odebrał telefon. Przeprosił i wyszedł z loży VIP do mojego biura, żeby porozmawiać. Kiedy wrócił, wyraz jego twarzy powiedział mi, że noc zaraz się wydłuży. – Szefie – powiedział ponuro. – Właśnie dostaliśmy wiadomość. Widziano Angelo w pobliżu klubu twojej siostry. – Cóż – powiedziałem, wstając. – W takim razie chyba lepiej tam pojedźmy i to sprawdźmy. Angelo Salvatore. Numer jeden na naszej liście do odstrzału od pięciu lat. Wpędził mojego ojca do grobu. Mieli się spotkać, by omówić potencjalny sojusz w handlu bronią, ale zamiast tego ten bydlak wpakował kulę w tył głowy mojego ojca, zanim ten w ogóle się zorientował. Od tamtej pory wyślizguje nam się z rąk. Jakkolwiek bardzo chciałem upewnić się, że Violence dotarła bezpiecznie do domu, musiałem być przede wszystkim Donem. Dopijając ostatnie drinki, dałem znak moim ludziom. Wyruszyliśmy, przygotowując się na ośmiogodzinną jazdę do klubu mojej siostry. Może uda mi się zdobyć więcej informacji o moim małym aniele, gdy już tam będę. Wzięliśmy kilka samochodów, zostawiając parę osób z Tonym, żeby pilnowali interesu pod naszą nieobecność. Jeśli uda nam się złapać prawdziwy trop Angelo, będę za nim podążał jak ogar. Poświęciłem życie, by go zabić. Moi ludzie również. Nie zabija się Dona, żeby potem ujść z tym na sucho. Poszedłbym za tym sukinsynem do samych czeluści piekieł, gdybym musiał, byle tylko zemścić się za to, co zrobił. Był jak cholerny karaluch. Za każdym razem, gdy dostawaliśmy najmniejszą wskazówkę, znikał. Ale pewnego dnia... nie zniknie. A kiedy ten dzień nadejdzie, będę tam czekał.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Don First. – Mała Brutalna Rzecz | Czytaj powieści online na beletrystyka