**Tony**
Zmierzam w stronę sypialni Camilli. Jestem człowiekiem z misją, więc nie patrzę, gdzie idę, i praktycznie wpadam głową prosto na Luciano, który łapie mnie za ramiona, by mnie ustabilizować.
— Woah, co się stało, bracie? Chodzi o Arianę? Czy wszystko z nią w porządku? O Boże! — potrząsa moimi ramionami z szeroko otwartymi oczami.
— Nie, nie, nic jej nie jest! Obudziła się. Szedłem po Camil
















