Był wczesny ranek, kiedy wjechaliśmy do miasta mojej siostry. Zmienialiśmy się za kierownicą, decydując się na jazdę bez przerwy, zamiast marnować czas na nocleg. Plan zakładał udanie się prosto do Thrive, ale najpierw: kawa i tłuste jajka w małej jadłodajni na obrzeżach. Moja siostra czekała już na zewnątrz, kiedy podjechaliśmy.
– Luciano! – zawołała, szeroko rozkładając ramiona.
– Luca! – odkrzy
















