Budzę się w dziwnie zimnym łóżku. Nigdy nie jest zimne. Mrugam oczami, przyzwyczajając się do pokoju i widzę, że jestem sama. Dziwne. Podnoszę pościel i uśmiecham się do wielkich, głupich butów ortopedycznych na moich nogach. Witaj Niezależności. Człapię po schodach na dół, wciąż nie widząc moich mężczyzn, ale jest wcześnie i zakładam, że Molly będzie dziś wyłączona z akcji, więc zabieram się za ś
















