**Luciano**
– Ona nie wiedziała… – mówię, ciężko oddychając i krążąc po pokoju.
– Nie, nie wiedziała. Może być bezwzględną zabójczynią, ale w tym wszystkim była niewinna. Niczym więcej niż ofiarą. – Strzepuje popiół z papierosa na podłogę i zapala kolejnego.
– Gdzie by ją trzymał? – pyta Tony ze swojego krzesła.
– Tam, gdzie w jego oczach zawsze było jej miejsce. W domu.
– Zatem jedziemy ją odzysk
















