logo

beletrystyka

Mała Brutalna Rzecz

Mała Brutalna Rzecz

Autor: Julian Crowe

Satysfakcja
Autor: Julian Crowe
15 sty 2026
Dojazd autobusem zajął osiem godzin i zanim dotarłam na miejsce, był już wczesny ranek. Pospieszyłam do klubu Satisfy, do którego przeniosła mnie Stacy, żeby wypełnić papiery i wpisać się na grafik. Na szczęście brat Stacy powiedział managerowi, Kevinowi, że nie będę wciągnięta na listę płac. Zamiast tego miałam otrzymywać wypłatę w gotówce, tak jak robiła to dla mnie Stacy. To była prawdziwa ulga; nie potrzebowałam śladu w papierach i nie chciałam, żeby ludzie pytali dlaczego. Kevin wpisał mnie na grafik na ten sam wieczór, więc miałam aż nadto czasu, żeby znaleźć hotel, który wyszukałam, wziąć prysznic i zjeść coś przed rozpoczęciem zmiany. – Okej, cóż, witaj w Satisfy! Jestem wdzięczny, że Luciano cię tu przeniósł. Właśnie straciliśmy trzy z naszych najlepszych dziewczyn, więc mamy teraz ogromne braki w kadrze – powiedział. Wydawał się całkiem miły. Krótkie włosy w kolorze ciemnego blondu, średnia budowa ciała i uśmiech, który jakoś podpowiadał mi, że jego matka musi go bardzo kochać. – Hmm – mruknęłam w odpowiedzi. Chciałam być uprzejma, ale jednocześnie nie lubiłam zdradzać niepotrzebnych informacji, chyba że było to konieczne. Tak było bezpieczniej. – Dobra, świetnie. Wszystkie papiery załatwione, więc jeśli chcesz spotkać się tu z powrotem o siódmej, ogarniemy ci garderobę, zrobimy obchód i wpuścimy cię na scenę o ósmej. – Garderobę? Mam kilka własnych rzeczy… – O nie, po prostu przyjdź w swoich normalnych ubraniach. Luciano lubi dawać każdej dziewczynie własną garderobę ze wszystkim, czego potrzebuje. – Och. Okej, jasne. Do zobaczenia o siódmej... Dzięki. Luciano był bratem Stacy, który, jak się dowiedziałam, był właścicielem ponad dwudziestu klubów w całym kraju, z których większość była zarządzana przez rodzinę. Ale ten jeden, ten był jego. Stacy powiedziała mi, kiedy do niego dzwoniła, że był bardziej niż szczęśliwy, mogąc mnie przenieść, i potrzebował mnie w klubie, którym zarządzał osobiście. Z początku wydawało mi się to dziwne. Dlaczego nie wysłać mnie do któregokolwiek z pozostałych? Ale skoro Kevin mówił, że mają braki w kadrze, to miało sens. Było mu to na rękę. Udało mi się dotrzeć do hotelu. Miałam pieniądze wystarczające zaledwie na tydzień pobytu, i to pod warunkiem, że nie wydam ich nigdzie indziej. Co oznaczało, że darmowa herbata, kawa i herbatniki w moim pokoju będą jedyną rzeczą, którą będę jeść przez jakiś czas. Nie przeszkadzało mi to zbytnio; moje ciało było przyzwyczajone do funkcjonowania na mniejszej ilości jedzenia, niż uważa się za normę. Wzięłam jedną z saszetek cukru i usiadłam na stęchłej, brązowej narzucie na twardym łóżku. Musiałam oszczędzać to, co miałam, więc na razie uznałam, że saszetka cukru wystarczy, dopóki nie skończę dzisiejszej zmiany. Może wtedy pozwolę sobie na jedną z czterech paczek herbatników. Oderwałam górę saszetki, nie przejmując się śmieciami spadającymi na podłogę. Miejsce i tak nie wyglądało na zbyt czyste, więc nie sądziłam, żeby to miało znaczenie. Wysypując cukier na język, pozwoliłam mu tam leżeć, dopóki się nie rozpuścił – sztuczka, której nauczyłam się, gdy byłam młodsza, zamykana przez ojca w pokoju na całe dnie bez jedzenia i picia. Czasami ktoś z personelu pracującego w domu wsuwał coś pod drzwiami. Zawsze musiało to być na tyle małe, by zmieściło się w szparze – zazwyczaj zgnieciony kawałek chleba lub cukierek. Szybko nauczyłam się jeść małe ilości przez długi czas i pozwalać im leżeć na języku, żeby oszukać mózg, że mam więcej jedzenia niż w rzeczywistości. Otrząsając się z tego wspomnienia, udałam się do słabo oświetlonej łazienki połączonej z moim pokojem. Nie było tam wiele, ale znalazłam mydło i szampon, których desperacko potrzebowałam. Odkręciłam wodę i pozwoliłam, by pomieszczenie zaparowało, zanim weszłam pod prysznic, sycząc, gdy woda uderzyła w obolałe miejsca na moich stopach od biegania bez butów. Zużyłam cały malutki szampon, co niewiele dało, poza tym, że moje włosy stały się suche i splątane. Mydło było jeszcze gorsze, sprawiając, że moja skóra w dotyku przypominała gumę, ale przynajmniej zmyło smród, którego nabrałam, i mogłam być wdzięczna chociaż za to. Wyskakując spod prysznica i używając lekko poplamionego ręcznika do wytarcia się, przeczesałam palcami kołtun na głowie i podeszłam do torby z rzeczami, które udało mi się zabrać z Thrive przed wyjściem. Nie mogłam wrócić i zabrać niczego z mojego pokoju w motelu, więc musiałam zadowolić się parą majtek do striptizu i ubraniami, które miałam na sobie. Chyba dobrze, że Kevin wspomniał, że dostanę garderobę w klubie. Może znajdą się tam jakieś rzeczy, których będę mogła używać, dopóki nie zdobędę trochę gotówki na zakup ubrań z drugiej ręki. Było tuż po szóstej, kiedy zdecydowałam się na jeszcze jedną saszetkę cukru, zanim chwyciłam torebkę i wyszłam do klubu. Potrzebowałam odrobiny energii, żeby tam dojść i przetrwać zmianę. – Lilly! Jesteś wcześnie – powiedział Kevin, gdy weszłam przez główne drzwi klubu. Miejsce było wciąż ciche, z zaledwie kilkoma pracownikami, którzy wyglądali na przygotowujących się do wieczora. – Yyy, tak, przepraszam. Nie wiedziałam, ile czasu zajmie mi dotarcie tutaj, więc uznałam, że lepiej być wcześniej niż za późno. – Nie, to dobrze! Możemy zacząć od twojej garderoby, poznać inne dziewczyny i przygotować cię na dzisiejszy wieczór, jeśli chcesz.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Satysfakcja – Mała Brutalna Rzecz | Czytaj powieści online na beletrystyka