logo

beletrystyka

Mała Brutalna Rzecz

Mała Brutalna Rzecz

Autor: Julian Crowe

Czy moje serce właśnie się zacięło?
Autor: Julian Crowe
15 sty 2026
**Luciano** – Violence… – powiedziałem z uśmieszkiem, wyciągając rękę do najpiękniejszej kobiety, jaką kiedykolwiek widziałem. Nie kłopotałem się wstawaniem, nie, to dałoby jej możliwość zawahania, a potrzebowałem, żeby wiedziała od tego momentu, że jest moja. Nigdy wcześniej moje serce nie zgubiło rytmu. Wychowywany przez całe życie, by stać się tym, kim jestem dzisiaj, nigdy nie pozwalałem sobie na takie uczucia. Jestem Donem najważniejszej rodziny mafijnej w tym kraju; moje serce nie powinno gubić rytmu. Ale gdy ten mroczny anioł włożył swoją drobną, miękką dłoń w moją, właśnie to się stało. Nie wahałem się. Gdy tylko miałem jej dłoń w swojej, lekkie pociągnięcie i wpadała prosto w moje ramiona. Ręka, której nie trzymałem, wylądowała miękko na moim ramieniu, a ja poprowadziłem tę, którą trzymałem, na drugie ramię, wsuwając rękę na krzyż jej pleców, sadowiąc ją na moich kolanach jednym idealnym, płynnym ruchem. Jest malutka przy moim ciele. Delikatna. Krucha. Ale jej oczy są dzikie i płonie w nich ogień. Moja siostra, Stacy, opowiedziała mi o tej dziewczynie pracującej w jednym z moich innych klubów. Nie powiedziała wiele, tylko tyle, że wydawała się uciekać przed czymś… albo, co bardziej prawdopodobne, przed kimś i potrzebowała pomocy, żeby się stamtąd wydostać. Początkowo zgodziłem się, bo potrzebowałem więcej tancerek, ale kiedy kazałem mojemu prywatnemu detektywowi sprawdzić dziewczynę, Lilly Ontario, nie mógł niczego znaleźć. Ani jednego śladu, że kiedykolwiek gdziekolwiek istniała. I to mnie zaintrygowało. Zazwyczaj nawet ludzie pod fałszywą tożsamością są łatwym przypadkiem dla mojego człowieka, ale ta dziewczyna zbiła go z tropu. Oddzwoniłem do Stacy dziś rano, po tym jak Lilly przyjechała porozmawiać z Kevinem. Musiałem wiedzieć więcej, obserwując ją przez kamery w biurze Kevina. Była zbyt zachwycająca, by ją zignorować. Stacy powiedziała mi, że spotkała ją, gdy ta nie miała nic poza ubraniem na grzbiecie i potrzebowała pracy. Powiedziała, że po pierwszej zmianie Lilly zaoferowała jej podwózkę do domu, skoro było za późno, by pozwolić jej iść gdziekolwiek pieszo. Kiedy Lilly wskazała park, zorientowała się, że dziewczyna planuje tam spać. Stacy nie mogła na to pozwolić, więc zabrała ją do domu i pozwoliła jej kimać na kanapie przez kilka tygodni, dopóki Lilly nie miała dość gotówki, by wynająć pokój w jakimś gównianym motelu w złej części miasta. Stacy nie mogła mi powiedzieć wiele więcej ważnych rzeczy, poza rozmiarem jej ubrań i butów. Podczas gdy mój umysł próbował rozpracować tę śliczną małą anomalię, znalazłem się w centrum handlowym, wybierając wszystko, co mogłem sobie wyobrazić, jak zsuwa się i wsuwa na jej mleczną skórę. Zazwyczaj to zadanie zrzucam na Kevina, ale ta dziewczyna coś mi zrobiła… i czułem się zobowiązany być tym, który wybierze wszystko, co będzie nosić przy tej miękkiej skórze. – Och... um, panie Donatello… Była wyraźnie zbita z tropu nagłymi ruchami, niepewna, co się dzieje. Dobrze, pomyślałem. Będzie musiała nauczyć się mi ufać. Rumieniła się, z delikatnym różem na policzkach, i och, wyglądało to na niej tak dobrze. Zastanawiałem się, co mógłbym zrobić, żeby wciąż się tak rumieniła. – Violence. Mam nadzieję, że znalazłaś w garderobie wszystko, czego potrzebowałaś. – Yyy, tak, proszę pana. Dziękuję. To było aż nadto. I dziękuję za przeniesienie do klubu. Kręciła tym ciasnym, małym tyłeczkiem na moich kolanach, bez wątpienia zdenerwowana z powodu moich ludzi i mnie, a ja musiałem ją szybko przesunąć, zanim poczuje, jak niesamowicie twardy się robię. To prawdopodobnie nie byłoby najlepsze pierwsze wrażenie. Luca, mój najlepszy przyjaciel i prawa ręka, uśmiechał się do niej jak golden retriever, którym jest, a ona przesuwała wzrokiem po pokoju, niepewna, gdzie patrzeć. Wyglądało na to, że skupiła się na podłodze. Zrobiłem mentalną notatkę, by oduczyć ją tego nawyku. Ta dziewczyna nauczy się trzymać głowę wysoko w każdym pomieszczeniu, w którym będę ja. – Hmmm – mruknąłem. – W takim razie usytuujmy cię na scenie. Moja siostra prosiła, żebym dobrze się tobą zaopiekował, więc kiedykolwiek będziesz tu pracować, twoją jedyną sceną będzie ta w VIP-ie. Nie będę cię trzymał na dole z hałaśliwym tłumem, okej? – Tak, proszę pana. Rozumiem. Dziękuję. – Tak w ogóle, jestem Luca! – powiedział Luca, wyciągając rękę. – Czy ty też zamierzasz mną zakręcić i wciągnąć na swoje kolana? – odpowiedziała z lekkim pazurem. Luca spojrzał na mnie tymi błagalnymi, szczenięcymi oczami, jakbym mógł mu na to pozwolić, a ja zmrużyłem oczy w ostrzeżeniu: spadaj. – Oczywiście, że nie – powiedział. – To byłby niegrzeczny sposób na przedstawienie się, prawda? – Mrugnął i trącił mnie. Przewróciłem oczami i pozwoliłem dziewczynie wstać. Patrzyłem, jak poprawia strój i cofa się w stronę Kevina. – Gotowa do tańca, Violence? – zapytał Kevin, oferując znów swoje ramię, ramię, które chciałem, żeby było moje. Kurwa, serio? To zaborcze z mojej strony... Skinęła głową i odwróciła się z nim w stronę sceny. Po prostu siedziałem tam, obserwując, jak ten słodki mały tyłek oddala się dumnym krokiem – takie idealne krągłości. Spojrzałem na Lucę, który robił to samo, i walnąłem go w tył głowy. – Ej! – Trzymaj oczy przy sobie! – To dosłownie klub ze striptizem, Don, a ona, cóż... ona jest czymś wyjątkowym do oglądania. – Poruszył brwiami, po czym oparł brodę na dłoniach, wciąż ją obserwując. Nie mogłem powiedzieć, że go winię. Ona naprawdę jest czymś wyjątkowym.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Czy moje serce właśnie się zacięło? – Mała Brutalna Rzecz | Czytaj powieści online na beletrystyka