Bianca kroczyła z gracją z powrotem do przychodni Mercerów, by zabawiać swoich gości.
– Ty... Ty... – zająknął się Marcus. Z wściekłości toczył pianę z ust.
W przychodni Mercerów panował gwar i ekscytacja. Wynajęci przez nich pracownicy odpalali petardy, a zamieszanie związane z uroczystym otwarciem przyciągnęło mieszkańców miasta.
W porównaniu z nią, przychodnia Barrettów świeciła pustkami; zdąży
















