Marcus miał już powitać Caleba Hardy'ego, kiedy przypomniał sobie, że wciąż musi dotrzymywać towarzystwa Adrianowi. Był w kropce.
Adrian zdawał się dostrzegać obawy Marcusa, więc rzekł: – Panie Barrett, proszę śmiało iść ich przywitać. Ja sobie poradzę.
Marcus skinął głową, po czym potruchtał w stronę Caleba Hardy'ego: – Och... Panie Hardy, witam! Co pana tu sprowadza?
Caleb zachowywał się skromni
















