Perspektywa Vivienne
Moja mama upuszcza kieliszek, a jej czarne włosy opadają kaskadą na ramiona. „Daj spokój, usiądź, kochanie. Ciągle się martwisz. Nie pamiętam dnia, w którym nie widziałabym tej zmarszczki na twoim czole”.
To przypomina mi o rewelacjach Evangeline.
„Mamo, czy uważasz, że jestem gruba?” – pytam z ciekawością, szczerze oczekując stanowczego „nie” w odpowiedzi.
„Hmmm”. Mama lustru
















