Powrót Królowej Mody: Mój arogancki były pragnie twarzy, którą zniszczył

Powrót Królowej Mody: Mój arogancki były pragnie twarzy, którą zniszczył

Autor: Nova Blue

5. Nie jesteś moją własnością
Autor: Nova Blue
19 cze 2026
„Evangeline?” Dźwięk jej głosu wypowiadającego moje imię sprawia, że dreszcz przebiega mi po plecach. Natychmiast się prostuję, przywołując na twarz swój najbardziej olśniewający uśmiech. Pamiętaj, kim jesteś, dziewczyno. Nie jesteś byle kim! Nie garb się! – przypominam sobie w duchu. Vivienne, wciąż czerwona z wrażenia, szybko wyciąga telefon z torebki. „Czy mogę prosić o szybkie zdjęcie?” – pyta, po czym kontynuuje: „Nie mogę uwierzyć, że naprawdę jesteś tu, w Atlancie, z krwi i kości! I to jest niesamowite, idealne wyczucie czasu – w miejscu, gdzie pracuję, pilnie szukamy projektantki mody”. Jest niemal zdyszana, a ja przez ułamek sekundy odzyskuję jasność umysłu – dociera do mnie, jak życie potrafi się zmienić w mgnieniu oka. Kto by pomyślał, że właśnie Vivienne będzie się teraz nade mną rozpływać? Kobieta, która niegdyś nic nie znaczyła, stała się kimś ważnym. W tym samym momencie chwytam spojrzenie Alarica, zanim ten szybko odwraca wzrok. Cały czas się wpatrywał, ale nie we mnie, lecz w Juliana, co daje mi do myślenia. Bębni palcami o spodnie i wydaje z siebie niesłyszalne westchnienie. „Mój dyrektor kreatywny będzie tak samo zaskoczony jak ja, kiedy cię spotka” – mówi Vivienne, przerywając moje myśli. Gdy podtyka mi telefon pod samą twarz, wspomnienia okrucieństwa, jakie mi zgotowała, zalewają mój umysł. Pamiętam wszystko, co wycierpiałam z rąk Vivienne – jej dłonie szarpiące moje włosy, jej życzenie mojej śmierci i brutalne pchnięcie, które niemal kosztowało mnie życie. Pragnienie zemsty odżywa w nowej sile. „Ahem” – odchrząkuję. „Zrobię to z panią innym razem. Wygląda pani pięknie”. „Miło mi panią poznać”. Wyciągam rękę, obserwując, jak na jej rozczarowanej twarzy pojawia się słaby uśmiech. Bierze moją dłoń, wsuwając mi w nią wizytówkę, i mówi: „Mnie również. Bardzo chciałabym się z panią spotkać ponownie. Oto moja karta”. Chichocze, dodając: „Ale pewnie spotkamy się szybciej niż myś...” „Vivienne, czas iść” – wtrąca się głos Alarica, a ja walczę z chęcią wybuchnięcia śmiechem. Na jej twarzy maluje się ogromny gniew i uraza. Widać wyraźnie, że patrzy na Alarica z pogardą. Zerka przelotnie na wizytówkę, zauważając, że Vivienne pracuje jako aktorka i modelka. Wow. Aktorka pracująca dla Thorne Studios, firmy Alarica. Modelka w Elite Scout Talent. Czy Vivienne wie, jak bardzo Alaric nienawidzi idealizowania osób publicznych? To zabawne, że wciąż tam przy niej stoi. Nigdy tak nie było, gdy byliśmy małżeństwem. Pamiętam, jak kiedyś mnie zostawił, przerywając mi w połowie zdania, bo zachwycałam się sławnym, wielkim artystą, którego podziwiałam. Nazwał to „paplaniem”. Tak, Alaric bywał niebywale arogancki. „Mój skarbie” – wtrąca miękko Julian, przyciągając na nas zaciekawione spojrzenia pary. Nie spodziewałam się tego. Oddech więźnie mi w gardle, usta się otwierają i nie mogę powstrzymać zdziwienia w oczach. Czy Julian właśnie mnie tak nazwał? „Umiłowana” – potwierdza, podając mi otwartą dłoń. „Zazwyczaj nie lubisz przesiadywać po nocach. Może wrócimy do domu?” Nasze oczy znów się spotykają, a on mruga. Ciepło zalewa moją klatkę piersiową, gorąco pełznie po szyi, więc szybko wbijam wzrok w podłogę, by ukryć różowy rumieniec na twarzy. Sekundę później strofuję się w duchu. Alaric i Vivienne tu są. Julian nigdy nie zaprosił mnie na randkę. To tylko gra, a ja powinnam w nią wejść. Odchrząkuję i chwytam dłoń Juliana. „Jasne, powinniśmy. Jestem już zmęczona”. Patrzę przed siebie, ale nie potrafię stłumić uśmiechu błąkającego się na moich wargach. Kiedy wstajemy, pocałunek Juliana w moje palce jest zarówno delikatny, jak i intymny – stanowi ostry kontrast dla ciętych słów Vivienne. „Właśnie tak! Widziałeś to, Alaric? Tak prawdziwi mężczyźni zwracają się do swoich kobiet! Z szacunkiem! A nie wydając rozkazy, jakby była jakąś marną służącą na twoje zawołanie, albo jakbyś był moim właścicielem!” „Nie jesteś moim właścicielem!” – syczy, a po chwili słychać już tylko stukot jej szpilek na wypolerowanej podłodze restauracji. Jezu. Julian i ja ruszamy za nimi. Mijając Alarica, przyglądam mu się uważniej. Poprawia kołnierzyk i pociera kark – nawyk, o którym wiem, że pojawia się u niego, gdy jest bardzo zakłopotany. To tak żałosne, że aż czuję do niego litość, zwłaszcza gdy dostrzegam jego zapadniętą twarz, bladą skórę i zmarszczki na czole. Vivienne nieźle dała mu w kość, jak mniemam, ale wróciłam, by być dla niego najlepszą nauczką. Niech patrzy i podziwia. *** Po powrocie do willi Juliana spotykam Florence. To słodka, drobna blondynka, bardzo delikatna i powściągliwa. W jej szlachetnych rysach widać ślady Juliana – zgrabnie wyrzeźbiony nos, urocze dołeczki i marzycielskie oczy. Dwukrotnie unika mojego wzroku, kurczowo trzymając się sukienki, ale nie szczędzi słów, by powiedzieć mi, jak bardzo cieszy się z osobistego spotkania. „Mówiłem Florence, że moja mama to sławna Evangeline Vance, a ona mi nie wierzyła. No i co, kto tu kłamie?” – droczy się mój zuchwały syn, szczerząc się wesoło, gdy czule mierzwiłam mu włosy. „Jest już późno, oboje powinniście już być w łóżkach i śnić. Co was jeszcze trzyma na nogach?” Oboje patrzą na mnie w milczeniu. Florence pozostaje nieugięta. „Uwielbiam sukienki, które pani projektuje. Chciałabym być taka jak pani w przyszłości” – mówi, wciąż ściskając materiał sukienki. Widzę, jak Julian uśmiecha się, schodząc po bogato zdobionych schodach. Poszedł się przebrać, podczas gdy ja rozmawiałam z dziećmi przez ponad pół godziny. „Mów mi po prostu Evangeline, Flo. To 'proszę pani' brzmi zbyt formalnie” – nalegam, na co dzieci wybuchają śmiechem. „Chciałabyś zostać projektantką mody? Nie lekarzem? Może prawnikiem?” Odpowiada za nią Julian. „Florence ma tak od piątego roku życia. Szaleje na punkcie mody i magazynów branżowych. Uwierzysz, że na ostatnie urodziny kupiłem jej nowoczesny gadżet, a ona powiedziała mi prosto w twarz, że wolałaby zestaw do samodzielnego projektowania, spersonalizowane ubrania albo szkicowniki?” Wypuszcza głośno powietrze i bierze łyk wody z butelki, którą trzyma w ręku. „Naprawdę, Florence?” – pytam z chichotem. Dziewczynka zasłania twarz dłońmi. „Moja mama też uważa, że jestem za młody na profesjonalny sprzęt, kosz czy wyposażenie do treningu koszykówki! Pozwala mi tylko kupować bilety, żeby patrzeć, jak grają inni!” – zauważa Sebastian z namarszczonym czołem. Nie dziwi mnie, że mój wygadany syn to wypomniał. „Chodź no tutaj, młody człowieku” – prosi Julian, a Sebastian podchodzi do niego. „Ile on ma właściwie lat?” „Mam dziesięć lat, panie Julianie! I nie jestem żadnym 'młodym człowiekiem'” – odcina się. „Spokojnie...” – Julian śmieje się krótko. „Seb!” – upominam go. Julian interweniuje: „W porządku. Uwielbiam tego naszego odważnego Sebastiana, a Florence ma dziewięć”. Oczy Sebastiana błyszczą z ekscytacji. „Jej! To znaczy, że jestem jej starszym bratem!” – ogłasza. Julian i ja wymieniamy spojrzenia, jego stwierdzenie zaskoczyło nas oboje. „To tylko rok różnicy, ale nie byłoby źle” – ripostuje Florence. Dzięki Bogu, że Julian uratował sytuację. Już zaczynałam czuć się niezręcznie. „Jest już bardzo późno, dzieciaki. Oboje do łóżek!” „Jeszcze chwilkę z panią Evangeline, tatusiu! Prooooszę!” – błaga Florence, składając dłonie. „Nie. Innym razem, kochanie. Zawsze jest jutro. Poza tym, Evangeline nigdzie się nie wybiera” – zapewnia ją, całując w czoło. „Teraz nie pozostaje nam nic innego, jak SPAĆ. Zaprowadzę cię do pokoju i dopilnuję, by Sebastian wygodnie się ułożył u siebie”. „Jesteś pewien, że nie potrzebujesz buziaka, Sebastianie?” – pyta żartobliwie Julian. „Feee!” – Sebastian krzywi się z obrzydzeniem, a ja widzę, jak Florence śmieje się z całego serca. To urocze widzieć, jak dzieci nawiązują więź ze sobą, a także z Julianem i ze mną. Jestem pewna, że Julian czuje to samo, bo uśmiech nie schodzi mu z twarzy, gdy prowadzi je do pokojów. Rozglądam się po salonie, w którym stoję. Emanuje z niego luksus i wyrafinowanie. Z ramionami splecionymi ciasno na piersi podziwiam bogatą teksturę głębokich szmaragdowych ścian i lśniącą marmurową podłogę. W przestrzeni domu Juliana dominuje pluszowa, biała aksamitna sofa, otoczona rzadkimi, ręcznie rzeźbionymi posągami i ozdobnym lustrem w złotej ramie. Spoglądając z antresoli, Julian woła mnie. Gdy się odwracam, dostrzegam jego figlarne mrugnięcie – to samo, którym uraczył mnie w Salt & Saffron – i czuję przyjemne trzepotanie w żołądku. Moje policzki znów stają się czerwone. „Powinnaś wziąć prysznic i odpocząć” – sugeruje.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

5. Nie jesteś moją własnością – Powrót Królowej Mody: Mój arogancki były pragnie twarzy, którą zniszczył | Czytaj powieści online na beletrystyka