Perspektywa Juliana
W tej chwili nie spodziewam się nikogo, ale w drzwiach stoi Doris z rękami splecionymi z szacunkiem przed sobą. Staram się zachowywać, jakby wszystko było w porządku. Evangeline robi to samo.
— Po prostu wejdź z dziećmi do środka — mruczę do niej, a ona odchodzi, trzymając Sebastiana i Florence za ręce.
Florence macha do Doris Miller z promiennym uśmiechem i idzie przodem.
Zwra
















