Powrót Królowej Mody: Mój arogancki były pragnie twarzy, którą zniszczył

Powrót Królowej Mody: Mój arogancki były pragnie twarzy, którą zniszczył

Autor: Nova Blue

Rozdział 3 - Rozwód i sfingowana śmierć
Autor: Nova Blue
19 cze 2026
☞⁠ ̄Julian ̄☜⁠ Kiedy Genevieve wyjawiła mi treść wiadomości, byłem bardziej oszołomiony niż ona. Jak ktoś, kto deklaruje miłość do drugiego człowieka, może zachowywać się w ten sposób? Jaki mąż nie poczułby choć krzty współczucia dla kobiety, która niegdyś była jego żoną? Fakt, że ma chore dziecko, również nie miał znaczenia. Wyczyścił oszczędności, które gromadziła na ubezpieczenie na życie dla Leo. Patrzę na nią i czuję ogromny ból, widząc jej płacz. Jej oczy są całe czerwone i opuchnięte od łez. Próbuję ją pocieszyć, ale ona nie może przestać. „Mogę cię podwieźć” – mówię. Uśmiecha się smutno i krzyżuje ramiona na piersi. „Nie, dzięki”. „Zadbałeś o to, by ktoś pilnował mojego samochodu zeszłej nocy, i właśnie dałeś mi pieniądze na paliwo. To tylko drobna część całości, Julianie. Wiesz, że są też inne rzeczy – pieniądze na operację, cała noc, którą tu spędziłeś, ten poranek. Jestem pewna, że to przeze mnie nie ma cię teraz w biurze” – kontynuuje. Kładę palec wskazujący na ustach, dając jej znać, by zamilkła. „To tylko mój mały sposób na pomoc kobiecie w potrzebie”. Odchrząkuję i patrzę jej w twarz. Mam nadzieję, że nie uraziłem jej tym określeniem. Ona jednak się uśmiecha. Dobrze! Zrozumiała żart. Genevieve miała rację. Powinienem być w pracy. Mój zespół i ja mieliśmy dziś o 11:00 kończyć prace nad filmem. Mój zegarek pokazuje 10:52, ale nie mam zamiaru stąd odchodzić ani na krok. Jestem wdzięczny za ubiegłą noc, wdzięczny, że nasze auta o mało się nie zderzyły. Czy Genevieve wiedziała, że od dawna była moją idolką, w której skrycie się podkochiwałem? Chichoczę pod nosem, a kiedy ona na mnie spogląda, przyciągam ją do siebie i obejmuję. Jest zszokowana, więc niemal natychmiast się odsuwam. Nie chciałem wysłać mylnego sygnału. Może nie byłby on mylny, ale nie powinienem go jeszcze pokazywać. „To tylko uścisk na pocieszenie” – wyjaśniam. Znowu się uśmiecha. Ten piękny uśmiech sprawia, że cieszę się z odnalezienia jej zeszłej nocy. Nawet w swoim nieszczęściu wciąż potrafiła się uśmiechać. Zabiera torebkę z krzesła. „Będę już iść. Dziękuję za wszystko, Julianie. Przepraszam za wszelkie kłopoty, które sprawiłam. Skorzystam ze swojego samochodu”. Uwielbiam sposób, w jaki dodaje moje imię za każdym razem, gdy mówi. Robi kilka kroków, po czym się zatrzymuje. „Julian... Mój plan to zacząć po tym wszystkim nowe życie. Z dala od wszystkich, od mojego męża, mojej siostry...” Mówi to, nie odwracając się w moją stronę, by w końcu jednak na mnie spojrzeć. „Mam nadzieję, że zobaczymy się przed moim wyjazdem, a jeśli nie, to mamy swoje numery, prawda?” – uśmiecha się. „Jesteś wspaniałym przyjacielem i naprawdę to doceniam. Miłego dnia w pracy i jeszcze raz dziękuję za wszystko. Wracam tam, żeby podpisać papiery”. W końcu wychodzi, a ja patrzę, jak jej piękna sylwetka opuszcza szpitalną poczekalnię, a potem drzwi wejściowe. Jej ostatnie zdanie przyniosło mi ulgę. Miałem zamiar jej to zasugerować – podpisanie papierów rozwodowych – ale uznałem, że mogłoby to zabrzmieć dwulicowo. Historia Genevieve, którą mi wczoraj opowiedziała, ujawniła tortury, jakie przechodziła z rąk przybranej rodziny; sierota przygarnięta przez nich, wykorzystywana przez przybranego brata i wyzyskiwana finansowo przez przybraną matkę i męża. Który z fanów Genevieve uwierzyłby, że wszystkie zarobki z jej muzyki nie należały do niej? Rodzina zrobiła z niej niewolnicę jej własnej kariery i żebraka proszącego o własne pieniądze. Zdecydowanie musi opuścić tę rodzinę i mężczyznę, który nazywa się jej mężem! Wstaję gwałtownie, by sprawdzić Leo po raz ostatni. Dobrze. Śpi. Jutro rozpocznie się operacja i wkrótce będzie cały i zdrowy. Kiedy patrzę na Leo, widzę Florence. Lydia, moja była, porzuciła Florence tak, jak mąż Genevieve porzucił ją i jej dziecko. Wychodzę szybkim krokiem ze szpitala. Muszę odnaleźć Genevieve. Nie czuję się dobrze z myślą, że odchodzi sama. Wkładam rękę do kieszeni, wyjmuję komórkę i dzwonię do Doris, mojej gospodyni i niani Florence. „Słucham, proszę pana” – mówi. „Jak się miewa Florence?” – pytam. „W porządku. Robię co w mojej mocy, żeby ją uspokoić. Chce się z panem widzieć” – dodaje. „Cholera!” – myślę sobie. „Niedługo będę w domu. Muszę tylko załatwić coś bardzo ważnego. Jeszcze trochę czasu, proszę”. „Dobrze!” – odpowiada, a ja się rozłączam. Prowadzę z największą prędkością, jaką kiedykolwiek rozwinąłem. Mam złe przeczucia co do Genevieve, jakby miało stać się coś strasznego. Wkrótce docieram do miejsca, gdzie jej auto stało zeszłej nocy i po chwili zauważam jej samochód zaledwie kilka metrów przede mną. Jadę teraz powoli za nią, a telefon znowu dzwoni. „Kto to znowu, do diabła?” – wzdycham. „Panie dyrektorze” – odzywa się głos Collinsa. „Co się stało?” – pytam. „Zespół jest w komplecie. Wszyscy na pana czekamy”. „Czekacie na mnie, po co?” – pytam. Wiem, że jestem ich reżyserem, ale nie mogę tam teraz być. „Róbcie swoje, Collins. Będę tam za chwilę. Jeśli sytuacja będzie krytyczna, będziemy musieli przełożyć to na inny dzień” – mówię i natychmiast się rozłączam. Patrząc przed siebie, zauważam, jak samochód Genevieve wjeżdża na teren pomalowanej na biało posiadłości. Parkuję na zewnątrz. Nie chcę, by zauważyła, że ją śledzę. Dwa kolejne auta wjeżdżają na posesję, słyszę cichą muzykę. Czy urządzają przyjęcie? Wyłączam silnik i rozkładam siedzenie; znowu sprawdzam czas. 13:00. Ziewam głośno. Jestem głodny, ale wciąż chcę tu zostać. Mija trzydzieści minut i nic, czterdzieści pięć, godzina i nagle dozorca opuszcza swój posterunek. Kilka minut później widzę Genevieve i kogoś, kto wygląda zupełnie jak ona, na balkonie. „Czy to jej bliźniaczka?” – zastanawiam się. „Co do cholery!” – mruczę pod nosem, gdy tamta kobieta szarpie Genevieve za włosy. Wyjmuję telefon i przybliżam obraz, by mieć lepszy widok, ponieważ są na górze. Wygląda na to, że kłócą się zawzięcie przez kilka minut, a potem tamta dama – po stroju sądzę, że to nie Genevieve – potyka się i upada na podłogę. W tym momencie dzieje się najgorsze. Widzę, jak wypycha Genevieve przez balkon. Zabiera mi dech, wrzucam telefon do auta i pędzę przed siebie tak szybko, jak potrafię. Zanim docieram na teren posiadłości, jest już po wszystkim. Genevieve leży na ziemi. Leży w kałuży własnej krwi. „Genevieve” – mruczę, unosząc jej głowę i tuląc ją w ramionach. Teraz czas pędzić do szpitala. *** „Miałam nikłą nadzieję, że przeżyję, ale skoro mi się udało, dopilnuję, by zemścić się na Alaricu, na Elly, Vivienne i każdym, kto przyłożył rękę do mojej krzywdy!” – mówi Genevieve trzy tygodnie po incydencie. Nie ma w tym ani krzty kłamstwa, a ja ją wspieram. Leo wraca do zdrowia, ale Genevieve jest zdecydowana opuścić Atlantę. Macham im na pożegnanie i czuję, jakby odchodziła cząstka mnie. „Chcę, żebyś ogłosił moją śmierć. Stwórz sfingowaną historię, tak realną, by nie dało się w nią nie uwierzyć”. Jej głos dźwięczy mi w głowie, gdy samolot wzbija się w powietrze.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 3 - Rozwód i sfingowana śmierć – Powrót Królowej Mody: Mój arogancki były pragnie twarzy, którą zniszczył | Czytaj powieści online na beletrystyka