logo

beletrystyka

Pragnąć

Pragnąć

Autor: Magdalena Wiśniewski

F O U R
Autor: Magdalena Wiśniewski
7 mar 2025
## ARABELLA – Dziękuję – szepczę do niego, wchodząc do środka, a on zamyka drzwi. Czekam, aż się ruszy, zanim pójdę za nim, a on zatrzymuje się na środku salonu. Bez większego namysłu pozwalam moim oczom błądzić po pomieszczeniu. Wygląda prawie tak samo jak mój, z tą różnicą, że ten jest urządzony w bieli, zamiast klasycznego błękitu. – Zaczekaj tu chwilę – słyszę głos Alexandra, który przywraca moją uwagę do niego i kiwam głową. Jeszcze raz na mnie spogląda, po czym się odwraca, a ja bezwstydnie pozwalam moim oczom go śledzić, podziwiając jego nagie plecy. Kiedy znika za rogiem, patrzę na siebie i wygładzam dłonią koszulę. – Proszę, masz – Alexander pojawia się ponownie, a kiedy odwracam głowę w jego stronę, ma na sobie czarne spodnie dresowe, które opadają mu nisko na biodra i wygląda zbyt dobrze, niż chciałabym to zauważyć, jest bez koszulki, a włosy opadają mu lokami na czoło i wyciąga w moją stronę koszulkę. – Och, nie trzeba było… – – Jesteś mokra – mówi, a moja szczęka opada. – Słucham? – – Mokra. Przemokłaś – powtarza, a kiedy nie odpowiadam, kiwa głową w stronę mojego ciała. Patrzę w dół na moją rzeczywiście przemoczoną postać i mówię: – Och, tak. Przemoczona. Mokra. Jestem. – Posyła mi dziwne spojrzenie, a ja nerwowo chichoczę. – Więc musisz się przebrać – stwierdza oczywistość, a ja patrzę to na niego, to na koszulkę, którą trzyma, zanim ją od niego biorę. – Dziękuję. – Kiwa głową i przechodzi obok mnie w stronę kanapy, chwytając pilot leżący obok i włącza telewizor, podczas gdy ja stoję przed nim, czekając, aż się do mnie odwróci. Kiedy to robi, w milczeniu lustrując mnie wzrokiem, mówię: – Potrzebuję miejsca, żeby się przebrać. – – Dlaczego nie możesz tego zrobić tutaj? – pyta, a ja gapię się na niego tępo. – Tutaj? – – Tak, tutaj. Coś nie tak? – – Oczywiście. Przecież tam siedzisz. Jak mam się przebrać na twoich oczach? – Jego wyraz twarzy się zmienia. Nie widzę uśmiechu, ale chłód w jego oczach łagodnieje i prawie tak, jakby się uśmiechał? Ale tylko oczami? – A dlaczego masz problem z przebraniem się na moich oczach? Co próbujesz ukryć, Arabello? – Z uniesionymi brwiami, jedną ręką trzymającą pilota do telewizora, drugą opartą o krawędź kanapy i tonem, w jakim wymawia moje imię, dźwięk płynący z jego języka w elegancki sposób; muszę być szalona, bo uważam to za niesamowicie seksowne i czuję, jak ciepło rozlewa się po moich policzkach. – Wszystko – odpowiadam, odchrząkując, a jego wyraz twarzy pogłębia się. – Ty nie możesz wchodzić do mojego pokoju, ale ja mogę co najwyżej zamknąć oczy. – – Zamknąć oczy i się odwrócić – proponuję, a on mierzy wzrokiem moje ciało, nie kryjąc sposobu, w jaki jego oczy pochłaniają każdy centymetr, i nagle czuję się naga pod jego intensywnym spojrzeniem. Unoszę koszulkę do piersi, a Alexander ponownie spotyka się z moim wzrokiem: – Tylko oczy. – – Musisz się odwrócić – stwierdzam stanowczo, a on mówi: – W porządku. Odwrócę się. Usatysfakcjonowana? – – Nie będziesz podglądał – mówię mu, a on przechyla głowę: – Okej. – Kiwam głową i czekam, aż się odwróci, zanim zacznę grzebać w torbie, a następnie zdejmuję buty i skarpety. Moja uwaga skupia się na przemian na Alexandrze i ubraniach, które mam w ręku. Bawi się pilotem, podczas gdy ja zdejmuję koszulę, wycierając nią klatkę piersiową, zanim zarzucam jego koszulę przez głowę. Pochłania moje ciało, zakrywając połowę spódnicy, po czym zaczynam ściągać ubrania z nóg, zostawiając je razem z koszulą. Wkładam je do torby i zamykam ją ponownie, zanim wyprostuję plecy. – Skończyłam – ogłaszam, a on się odwraca. Ogląda mnie od góry do dołu, jego wzrok zatrzymuje się na moich nagich udach dłużej niż na innych częściach i pociągam za brzeg koszuli. – Wygodniejsza niż myślałam. – Nie odzywa się słowem i po minucie niezręcznego stania w miejscu, podchodzę do kanapy i upewniam się, że zachowuję rozsądną odległość między nami. – Mieszkasz tu sam? – przerywam ciszę po zbyt długim wpatrywaniu się w ekran i kiedy nie odpowiada, odwracam głowę w jego stronę. Otwiera usta. – Tak. – – Dlaczego? A twoja rodzina? – pytam, a on krzyżuje ze mną spojrzenie. – To twoja wersja „nie będę ci przeszkadzać”? – – Przepraszam – szepczę, a on odwraca wzrok. Po dwóch sekundach odzywa się ponownie: – Oni tu nie mieszkają. Są z powrotem w Nowym Jorku. – – Och? – mruczę, a Alexander zaskakuje mnie, mówiąc: – Pytaj. – – Słucham? – – Widzę, że chcesz zadać więcej pytań. Śmiało – mówi, a ja się uśmiecham. Obracam się do niego bokiem i rozchylam usta: – Dlaczego oni tam, a ty tutaj? – Długo zwleka z odpowiedzią. – Zrobiłem coś strasznego i zostałem tu zesłany jako kara. – – Co zrobiłeś? – pytam go, a on ponownie na mnie patrzy. Jego wzrok wędruje niżej, zanim znowu spotyka się z moim. – Naprawdę chcesz wiedzieć? – Kiedy kiwam głową, przysuwa się bliżej i mówi: – Naprawdę? Chcesz wiedzieć? – Oblizuję wargi, a moje oczy przenoszą się w miejsce, w którym nie powinny się znajdować i nie mogę powstrzymać się od przełknięcia śliny na widok jego okrągłych, pełnych warg z naturalnym, lekkim wydęciem. – Chcę – szepczę, nie odrywając wzroku od jego ust, nie mając pojęcia, do czego odnoszą się moje słowa. Alex milczy, ale czuję, jak się przysuwa i moje palce wbijają się w ciało moich skrzyżowanych nóg, podczas gdy ja pozostaję nieruchoma. Nie ruszam się do przodu ani do tyłu. – Chcesz tego, Arabello? – Kiedy Alexander ponownie się odzywa, jego ton jest inny. Przesyła dreszcz podniecenia po moim ciele; takiego, którego nie powinno tam być i kiedy podnoszę wzrok na jego oczy, nie mogę zdecydować, czy kieruje te słowa w stronę poprzedniego tematu, czy czegoś innego. Ale odkrywam, że mówię: – Chcę. Chcę tego – Jego oczy nie opuszczają moich, a jego ręka opada na kanapę, gdy przybliża twarz i z jakiegoś powodu moje serce wali z niecierpliwością. Odległość między naszymi ciałami prawie znika, gdy przerywa nam sygnał telefonu i odsuwa się, podczas gdy ja odwracam się, żeby odebrać telefon z rozpalonymi policzkami. To wiadomość od Ashley. MÓJ ANIOŁEK: Jesteśmy w domu. Powinnaś już wracać. – Wracają – wypuszczam z siebie, gdy zaczynam wstawać z kanapy. – Moja rodzina. Wracają. Powinnam już iść. – Obserwuje, jak chwytam moje rzeczy i wsuwam stopy w buty, po czym wstaje i prowadzi mnie do drzwi. Wyciągam rękę, żeby sprawdzić, czy przestało padać i nigdy nie zauważyłam, kiedy to się stało. Zasuwam pasmo włosów za ucho i uśmiecham się do niego. – Dziękuję. Za to, że pozwoliłeś mi zostać i za koszulkę. Postaram się ją oddać. – Kiwa głową i wsuwa ręce do kieszeni. – Dobranoc, Arabello. – – Tobie też – szepczę, a uśmiech nie znika z mojej twarzy, gdy Alexander zamyka drzwi, a jego twarz znika. Przygryzam wargi i opuszczam głowę, czekając w ciszy, aż znowu usłyszę jego imię, zanim zacznę się ruszać. Brama jest otwarta, kiedy docieram na przód i wchodzę do środka, upewniając się, że ją zamykam, zanim wejdę do domu, a Sinclair siedzi na kanapie, a Ashley schodzi po schodach. – Szybko poszło. Myślałam, że ci to zajmie więcej czasu – mówi Ashley, schodząc z ostatniego schodka, a ja mówię: – Byłam tuż obok. – Unosi brwi. – Tuż obok? U Alexandra? – Rozszerzam oczy na wzmiankę o jego imieniu. – Znasz jego imię? – – Byłaś u Alexandra? – przerywa Sinclair, zanim Ashley zdąży się odezwać i odwracam się do mojego brata z lekkim uśmiechem. – Dex nie odbierał, a lało. Był moją jedyną opcją – wyjaśniam, podchodząc do niego i obejmując go za szyję. Gładzi moją rękę i mówi: – Tylko to się stało? – – Daj spokój, Sinclair. Mam chłopaka – przełykam nagłą gulę w gardle, a Sinclair się śmieje. – Ale skąd go znasz? – pytam i odwraca w moją stronę głowę. Patrzy za mnie, wyciąga rękę i widzę, jak Ashley chwyta jego dłoń i podchodzi do niego, siadając mu na kolanach. – Znam jego matkę, poniekąd – odpowiada na moje pytanie, a ja mówię: – Naprawdę? Czyli wiesz o nim? – – Znam jego matkę, Arabello. Nie jego. Nie znam też jego historii, jeśli o to próbujesz zapytać. Ale jego matka powiedziała, żeby na niego uważać. – – Nie wygląda na to, żebyś to robił – mówię mu, a on chichocze, dźwięk jest stłumiony przez włosy Ashley, gdy przyciska do nich nos. Kiedy się odsuwa, gładząc rękami po jej ramionach, mówi: – Jest dorosły. Jestem pewien, że sobie poradzi. – – Był miły? – pyta Ashley, po słowach Sinclaira, a jej wzrok błądzi po moim ciele. – To jego koszula? – Opuszczam głowę ze wstydem i mamroczę. – Tak. Moja była mokra, więc mi ją pożyczył. – – Brzmi na miłego – – Brzmi na takiego, który próbuje włożyć ci rękę do majtek – Mówią w tym samym czasie, a Ashley odzywa się pierwsza: – Sinclair! Nie mów tak. Jestem pewna, że po prostu jest miły. – – Zobaczymy, jak to się skończy – mówi mój brat, a ja przewracam oczami, rozglądając się po pokoju za pewnym pulchnym dzieckiem. Kiedy nie widzę Winnie, patrzę z powrotem na Ashley i odpowiada na moje pytanie, zanim zdążę je zadać. – Śpi. – – Ona zawsze śpi – uśmiecham się. – Jak tam impreza? – – Było fajnie. Miło znowu pobyć z przyjaciółmi – – Był wujek Vincent? Dawno go nie widziałam – wzdycham, a ona się uśmiecha: – Powiedział to samo o tobie i tak, był tam. Myślę, że wkrótce go zobaczysz. Coś planują. – – Co? – – Na tym poprzestanę, Arabello – puszcza oczko, a ja mruczę z uśmiechem. – Będę u siebie w pokoju. – – W porządku, kochanie – i odwracam się od nich, żeby wejść na górę. Idę korytarzem i zatrzymuję się koło pokoju Winnie, żeby sprawdzić, czy wszystko z nią w porządku, zanim pójdę do siebie. Rzucam torbę na bok pokoju, spoglądam na koszulę, którą mam na sobie, zanim ściągam ją przez głowę. Rozkładam ją na łóżku i robię kilka kroków w tył, żeby na nią popatrzeć. Na mojej twarzy pojawia się uśmiech i znowu ją chwytam, upadam na łóżko, przykładając ją do nosa, wdychając mieszankę mojego i jego zapachu. A to jak kwiat pomarańczy skąpany w piżmie – czysty i świeży. To uzależniający zapach i wdycham go, zamykając oczy, żeby wziąć kolejny. – Arabello – Jego wołanie mojego imienia rozbrzmiewa w mojej głowie i jego wypada z moich ust prawie bez zastanowienia. – Alexander – Wracam do tej chwili na kanapie, a obrazy w mojej głowie tylko sprawiają, że moje serce bije szybciej w mojej piersi. Co by się stało, gdyby nie przyszła wiadomość od Ashley? Czy on by… Kręcę głową, nie pozwalając sobie na dalsze myślenie o tej niemożliwej możliwości. Dopiero kiedy się uspokajam, a echa mojego serca głośno biją mi w uszach, zdaję sobie sprawę z tego, co robię – ściskam koszulę, która pachnie nim, do mojej piersi, myśląc o nim. Szybko siadam na łóżku i odkładam koszulę na bok, gładząc ręką po bijącym sercu. – Co ty, do cholery, robisz, Arabello? – Znowu patrzę na koszulę, kręcę głową i wstaję z łóżka. ~ – Hej – odwracam się, żeby spojrzeć na Petera i nachyla się nade mną, przyciskając mnie między szafką a jego dużym ciałem, jedną ręką opartą o bok mojej głowy. Patrzę na jego rękę, zanim podnoszę wzrok na niego i posyła mi mały uśmiech. – Arabello – Kiedy mruczę, kontynuuje: – Martwiłem się o ciebie. – – Dlaczego? – – Nie rozmawiałaś ze mną – mówi ze smutkiem w głosie, a kiedy nie odpowiadam, kontynuuje: – Wiem, że jesteś na mnie zła za to, co się stało, ale czy mi wybaczysz? – Jego ręka przesuwa się bliżej i muska lekko moje policzki. – Hmm? Nie uważasz, że zostałem już wystarczająco ukarany? – Klne, kiedy dzwoni dzwonek i podnosi wzrok, po czym spotyka się z moim wzrokiem. – Arabe… – – Muszę iść na zajęcia – Peter kręci głową. – Nie bez odpowiedzi. – – Peter – – Ara – przeciąga moje imię tym samym tonem, z psotnym wyrazem twarzy i przewracam oczami. – Dobrze. Jest okej. Jesteś usatysfakcjonowany? – Przechyla głowę na bok. – Nie jestem. To nie brzmi szczerze. – – Peter, proszę… – jęczę, a on mówi: – Spraw, żeby to było szczere, Arabello. Albo nie pójdziesz. – Rozglądając się, żeby zobaczyć, że korytarz jest prawie pusty, wspinam się na palce i przykładam usta do jego. To ma być krótki pocałunek, ale Peter ma co innego na myśli, kiedy wsuwa rękę na moją głowę i przyciska mocniej do moich ust, wsuwając język w przestrzeń i plącząc go z moim. Cichy dźwięk wydobywa się z mojego gardła, kiedy jego druga ręka opada na mój bok, przysuwając mnie bliżej do jego klatki piersiowej, a książka, którą trzymam w ręku, jest jedyną barierą między naszymi ciałami, gdy Peter całuje mnie powoli i mocno. Pierwszy raz pozwala, żeby zaszło to tak daleko. Jęk wydobywa się z moich ust, kiedy w końcu się odsuwa, a uśmiech pozostaje na jego twarzy, gdy wyciąga palec, żeby przejechać nim po mojej dolnej wardze. – Masz to – mówi z nutą dumy w głosie. – Do zobaczenia na lunchu, tak? – – Tak – odpowiadam, a on puszcza oczko, gładząc ręką po moich włosach, zanim odwraca się i odchodzi. Obserwuję, jak znika, ciężki oddech opuszcza moje usta, zanim odwracam się w drugą stronę, wzdrygając się na widok Alexandra stojącego zaledwie kilka kroków ode mnie. – Och, hej… – nie pozwala mi dokończyć słowa, zanim zaczyna iść, i marszczę brwi, gdy przechodzi obok mnie bez słowa. Odwracam się na pięcie i patrzę na jego znikającą postać. Kiedy się odwracam, czuję ten dobrze znany ból w mojej klatce piersiowej. I wcale mi się to nie podoba.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 85

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

85 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

F O U R – Pragnąć | Czytaj powieści online na beletrystyka