ARABELLA.
Moje serce wali jak młotem, a ręce trzęsą się nieustannie. Łzy zbierają się w kącikach oczu, gdy wpatruję się w imię na ekranie.
"Stój," szepczę do Dexa, zanim wyjedzie z parkingu, nie odrywając wzroku od telefonu.
"Coś mówiłaś?" słyszę jego mamrot obok, kiwam lekko głową. Jedna łza spływa po ekranie, muskając pierwsze dwie litery jego imienia. Dzwoni. Naprawdę się odzywa po tygodniac
















