Mila wyszła z kawiarni w świetnym humorze. Pomachała Reidowi na pożegnanie i wesoło zbiegła po schodach.
Reid był przystojny, rozmowny i niezwykle szarmancki. Co więcej, był bardzo utalentowany. Fakt, że profesor poprosił tak wybitnego człowieka o pomoc w nauce, sprawił, że poczuła się pewniej w kwestii ukończenia studiów.
Będąc w tak doskonałym nastroju, Mila uśmiechała się szeroko, idąc sprężystym krokiem. Jej humor prysnął jednak w ułamku sekundy, gdy nagle wyrósł przed nią jakiś mężczyzna.
„Cassian Thorne! Co ty tu robisz?”
„Sama mi powiedz, co tu robię”. Cassian podszedł prosto do Mili i mocno chwycił ją za rękę. Mila jęknęła z bólu.
Reid wciąż stał przy drzwiach kawiarni. Widząc, że Cassian tak wściekle szarpie Milę, podbiegł do nich i krzyknął: „Puść ją!”
„Za kogo ty się uważasz?” Cassian zmarszczył brwi i spojrzał na Reida. Wydawało mu się, że już gdzieś widział tę twarz. Nie zamierzał jednak marnować czasu na mało ważne osoby. Chwycił mocniej rękę Mili i pociągnął ją w stronę swojego samochodu.
„Puść ją! Kim jesteś?” Reid uniósł ramię i stanął między Milą a Cassianem.
„Ona jest moją...” Cassian próbował coś z siebie wydusić. Zdał sobie jednak sprawę, że wytłumaczenie postronnym ich kłopotliwej relacji byłoby niezmiernie trudne, co rozwścieczyło go jeszcze bardziej.
„Matka nie nauczyła cię, żebyś pilnował własnego nosa? Spieprzaj!”
„A ciebie matka nie nauczyła, jak delikatnie traktować dziewczyny?” – odkrzyknął Reid, nie cofając się ani o krok.
Dwóch przystojnych mężczyzn walczących o dziewczynę przed szkolną bramą. To wyglądało zupełnie jak scena z telenoweli!
Mijający ich studenci byli młodzi i spragnieni miłosnych uniesień. Widząc tę scenę, niektórzy wyciągnęli telefony i zaczęli robić zdjęcia Cassianowi i Reidowi.
„Przestańcie!” – krzyknęła Mila. Nie miała najmniejszego zamiaru oglądać swoich zdjęć w internecie. Zasłaniając twarz, odwróciła się do Reida: „Reid. On... on jest moim znajomym. Muszę już iść”. Potem pchnęła Cassiana i rzuciła: „Zmiatajmy stąd!”
Niczym zwycięzca tej bitwy, Cassian spojrzał triumfalnie na Reida. Wepchnął Milę do samochodu i odjechał z piskiem opon.
Stojąc w miejscu, Reid odprowadzał wzrokiem odjeżdżające auto i uśmiechnął się zagadkowo.
Mila Vance i Cassian Thorne... ciekawe.
W samochodzie Cassiana panowało długie milczenie. Cassian miał swoją zwykłą, lodowatą minę, a Mila była równie niezadowolona. Dante, który zazwyczaj nie zamykał ust, tym razem również milczał jak grób i udawał, że go tam nie ma.
Po dotarciu do willi Cassian kazał swoim ludziom wygść, a sam zaciągnął Milę do salonu. Usiadł wściekły na kanapie. „Kim był ten człowiek?”
„Kto?” – Mila była zdezorientowana tym dziwnym pytaniem.
Widząc jej reakcję, Cassian wpadł w jeszcze większą wściekłość. „Ten facet, z którym siedziałaś w kawiarni!”
Mila zdała sobie sprawę, że chodzi o Reida. Nie podobało jej się, że wtrąca się w jej prywatne życie, więc odpowiedziała przekornie: „To mój starszy kolega z uczelni. Jest naprawdę przystojny, prawda? A ty myślałeś, że jesteś najprzystojniejszym facetem na świecie?!”
„Uważasz, że on jest przystojniejszy? Ode mnie?” – zapytał lodowatym głosem Cassian, mrużąc oczy.
Mila nie zauważyła jego gniewu i dalej zachwalała Reida. „Jest taki miły. Dopiero co wrócił z wymiany studenckiej i jest niezwykle utalentowany. A co najważniejsze, ma świetny charakter!”
Cassian zmarszczył brwi, a jego twarz pociemniała z wściekłości. Mila zachwalała innego mężczyznę prosto w jego twarz! Ta myśl z jakiegoś powodu doprowadzała go do szału. A jeśli Mila nie przestanie mówić o tym facecie, zdenerwuje się jeszcze bardziej. Jeśli dalej będzie go tak wychwalać pod niebiosa, chyba straci panowanie nad sobą!
Cassian postanowił zmusić ją do milczenia. Wstał gwałtownie, złapał Milę za rękę i pchnął ją na kanapę.
Mila nie miała szans w starciu z siłą Cassiana. Straciła równowagę i upadła. Kiedy oprzytomniała, zdała sobie sprawę, że leży pod Cassianem, twarzą w twarz.
Nie dało się zaprzeczyć, że Cassian był olśniewający. Reid był przystojny dzięki swoim dżentelmeńskim manierom, podczas gdy Cassian urzekał drapieżnym, chłodnym urokiem. Miał głębokie spojrzenie, piękne brwi i niezwykle seksowne usta. Zdecydowanie był w typie Mili.
Po raz pierwszy miała okazję przyjrzeć się Cassianowi z tak bliska. W końcu zazwyczaj tylko się z nią kłócił albo milczał ze złością. Raz nawet groził jej śmiercią! To był jeden z niewielu momentów, kiedy naprawdę patrzyli sobie prosto w oczy.
Mila wciąż błądziła myślami, gdy nagle Cassian ją pocałował. Zdając sobie sprawę z tego, co się stało, Mila wbiła w niego wzrok. Z sercem bijącym jak szalone pchnęła Cassiana, by go od siebie odepchnąć.
Cassian również był zaskoczony. Nie potrafił wyjaśnić, dlaczego właściwie pocałował Milę. Irytowało go, że zachwyca się innym facetem, i chciał po prostu zamknąć jej usta. Dlaczego wybrał właśnie pocałunek, by uciszyć jej paplaninę?!
Widząc, jak Mila lekko rozchyla swoje wilgotne wargi i wpatruje się w niego ze strachem w oczach, Cassian poczuł jeszcze większe pożądanie.
„Szefie...” – odezwał się Dante, wchodząc do środka, ale słowa uwięzły mu w gardle.
Co on właściwie zobaczył? Nie, nic nie widział!
Próbując zignorować fakt, że Cassian leży na Mili, Dante kontynuował: „Ma pan gościa”.
„Gówno mnie obchodzi, kto to jest!” – warknął wściekle Cassian. Jego uszy zrobiły się czerwone jak ogień. – „Z nikim się nie spotkam!”
Mila szybko zsunęła się z kanapy i odchrząknęła. Szepnęła do Dantego: „Nic nie robiliśmy. Naprawdę!”
Dante miał na twarzy skomplikowaną minę, jakby chciał powiedzieć, że doskonale wie, co się stało, i uważa to za coś zupełnie normalnego. Milę zirytował jego wyraz twarzy. *O niczym nie masz pojęcia!* – pomyślała.
Gdy Mila wciąż patrzyła na Dantego, ktoś nagle otworzył drzwi.
Mila usłyszała lekkie kroki. W drzwiach stanęła dziewczyna w białej sukience. Miała piękną, niewinną twarz, a jej obecność sprawiła, że pokój wydał się jaśniejszy.
Spojrzała krótko na Milę, po czym odwróciła się do Cassiana ze słodkim uśmiechem. „Cassian, naprawdę nie chcesz mnie widzieć?”
Na widok tej dziewczyny mina Cassiana zmieniła się w ułamku sekundy i natychmiast zerwał się z kanapy. Wściekłość w jego oczach zniknęła bez śladu. Z groźnego lwa zmienił się nagle w potulnego pieska. „Chloe!” – wykrzyknął Cassian.
Tak drastyczna zmiana sprawiła, że Mila poczuła ogromną ciekawość, kim właściwie jest ta dziewczyna dla Cassiana. W końcu potrafiła tak łatwo wpłynąć na jego nastrój.
Chloe podeszła do Mili, zachowując się tak, jakby nie zauważyła dwuznacznej sytuacji między nią a Cassianem. Ujęła ramię Cassiana i spojrzała na Milę z promiennym uśmiechem.
„Cześć. Słyszałam o tobie. Jesteś lekarką Cassiana, prawda? Ja jestem narzeczoną Cassiana, Chloe Harrington”.
„Cześć... Do widzenia!” Mila wykorzystała więc okazję, by czmychnąć z samochodu.
















