Przypadkowe lekarstwo miliardera

Przypadkowe lekarstwo miliardera

Autor: Aeliana Thorne

Rozdział 8 Spraw, by mi stanął twoimi rękami
Autor: Aeliana Thorne
14 lip 2026
Dom Cassiana znajdował się w centrum miasta. Tutaj każdy metr kwadratowy ziemi był wart fortunę. W najbogatszej dzielnicy miasta cały teren przeznaczono pod budowę willi, z których każda stała na własnej działce, oddzielona od sąsiednich budynków. W przeciwieństwie do mglistego, zanieczyszczonego powietrza w pozostałej części miasta, tutaj powietrze było rześkie i czyste dzięki rozległym obszarom roślinności i drzew rosnących dookoła. Centrum było również atrakcyjne ze względu na dogodny dojazd i zaplecze rozrywkowe. Miejsce to zaprojektowano tak, aby mieszkańcy mogli cieszyć się spokojem w najbardziej tętniącej życiem części metropolii. Żelazna brama otworzyła się automatycznie. Samochód zatrzymał się na parkingu. Mila wysiadła, a jej nogi były jak z waty, przez co szła w dość osobliwy sposób. Widząc jej ruchy, Dante zapytał ze zdziwieniem: „Masz chorobę lokomocyjną?” „Nie, mam chorobę bogactwa” – odpowiedziała Mila. „Bzdury” – wymruczał Dante. Poprowadził Milę przez pięknie urządzony salon i zatrzymał się przed gabinetem. Po zapukaniu do drzwi Dante powiedział: „Szefie, Mila Vance już jest”. „Wpuść ją”. Mila usłyszała łagodny, lecz chłodny głos. Drzwi się otworzyły. Pokój był dobrze oświetlony, a okna otwarte na oścież. Po pomieszczeniu unosił się zapach kwiatów. „Panie Thorne”. Będąc w jego domu, Mila uznała, że musi spróbować go ugłaskać. Cassian nie miał na sobie swojego zwykłego garnituru. Zamiast tego nosił koszulę w kratę i brązowe spodnie w klasycznym, tradycyjnym stylu. „A więc wymyśliłaś już, jak mnie wyleczyć?” – zapytał wprost Cassian. „Tak. Myślałam o tym przez całą noc i przygotowałam dla pana specjalną recepturę. Jeśli będzie pan regularnie przyjmował lek, zostanie pan wyleczony” – powiedziała Mila profesjonalnym tonem. Mrużąc oczy, Cassian wpatrywał się w Milę. Wyglądało to tak, jakby potrafił czytać w jej myślach. „Jak długo muszę to brać?” *Może z osiem, a nawet dziesięć lat...* – narzekała w duchu Mila, odpowiadając poważnym tonem: „Tego nie da się przyspieszyć. Pana impotencja ma podłoże psychiczne. Po zażyciu leku może pan natychmiast uzyskać erekcję, tak jak ostatnim razem, albo powrót do zdrowia może zająć od sześciu miesięcy do roku”. „Nie mogę tak długo czekać”. Cassian spojrzał na Milę chłodno. „Musisz mnie wyleczyć w miesiąc. W przeciwnym razie...” – zawiesił głos. *Nie będę miał wyboru i muszę przejść do planu B* – pomyślał. Mila nie wiedziała, co miał na myśli, i odpowiedziała naburmuszona: „Nie mogę obiecać, że pana wyleczę. Mówiłam panu, że nie jestem prawdziwym lekarzem i lepiej byłoby pójść do mojego brata”. „Wierzę w ciebie”. Cassian spojrzał na nią i wyciągnął umowę. „Jeśli nie wyleczysz mnie w miesiąc, ta umowa będzie tylko bezwartościowym świstkiem papieru. Ale do tego czasu musisz zrobić wszystko, co w twojej mocy, aby mnie wyleczyć i zachować mój sekret”. „Naprawdę? Szczerze mówiąc, od dziecka uważałam, że mam talent do medycyny. Moi rodzice jednak tak nie uważali i wszystkiego, co potrafią, nauczyli Caleba, co zawsze mnie bardzo złościło”. Mila uśmiechnęła się nieśmiało. „Jest pan pierwszą osobą, która wierzy w mój medyczny talent”. Cassian nie okazał większego zainteresowania jej dzieciństwem i wskazał na umowę. „Jeśli zgadzasz się z tym, co powiedziałem, podpisz to”. Skanując pobieżnie tekst, nie zauważyła niczego podejrzanego i złożyła podpis. Gdy tylko podpisała dokument, pomyślała, że może nie była wystarczająco ostrożna, i chciała przeczytać umowę jeszcze raz. Ale Cassian zabrał ją jej i rozkazał: „Dobrze. Idź przygotować mój lek”. Mila poczuła, że traktuje ją jak swoją służącą. Kiedy kucała w kuchni, gotując wywar, celowo dodała do mieszanki garść gorzkich ziół. Przed Cassianem postawiono wielką miskę, w której bąbelkowała czarna, cuchnąca mikstura. Czując ten zapach, Cassian był pewien, że tego dnia nie tknie już żadnego innego jedzenia. Stojąca obok Mila patrzyła na niego z powagą. „Pij. Dobry lek musi być gorzki. Dla własnej męskiej dumy, bądź facetem i wypij to do dna!” Cassian ujął naczynie i wypił wywar. Skrzywił się i powiedział: „Mila Vance! Lepiej się módl, żeby ten lek zadziałał!” „Obiecuję” – przysięgła Mila. Choć w głębi duszy wcale nie była tego taka pewna. Mila była zmuszona codziennie przyjeżdżać i gotować lek dla Cassiana przez kolejne dwa tygodnie. Receptury pochodziły od Caleba i pomagały na potencję. Przynajmniej na pewno nie mogły zaszkodzić. Mila wychodziła codziennie rano i wracała do akademika wieczorem. Z tego powodu her współlokatorki zaczęły się zastanawiać, czy przypadkiem z kimś się nie spotyka. Sienna Vane była szczególnie ciekawa tego tematu i kilkakrotnie wypytywała Milę, ale nigdy nie dowiedziała się tego, co chciała. Mila patrzyła na sytuację z optymizmem. Po tym miesiącu odzyska wolność. Niestety, Cassian Thorne miał zgoła inne plany. Mila weszła do salonu Cassiana i o mało nie parsknęła śmiechem. Nos Cassiana był zatkany chusteczkami. Zapytała: „Leci panu krew z nosa?” Cassian wyjął chusteczkę i wyrzucił ją do kosza. Na szczęście krwotok ustał. Nie odpowiedział, tylko zmierzył ją lodowatym spojrzeniem. His chłodny wyraz twarzy skutecznie powstrzymał dalsze pytania Mili. Po chwili odezwał się: „Dodałaś tam coś, czego nie powinnaś? Myślisz, że to żarty?” „Nie...” Mila wbiła wzrok w podłogę, zbyt przerażona, by spojrzeć mu w oczy. Spuściła głowę i wymamrotała ze smutkiem: „Nie potrafię pana wyleczyć. I pan o tym wie...” Cassian miał już coś powiedzieć, ale przerwał mu dzwonek telefonu. Mila zauważyła, że po odebraniu połączenia jego twarz stała się jeszcze chłodniejsza. Cassian rozłączył się i spojrzał na nią z powagą: „Moje zaręczyny zostały przyspieszone. Nie mamy czasu do stracenia. Przechodzimy do planu B”. „Co to jest plan B?” – Mila była zdezorientowana jego słowami. Cassian wstał i pochylił się w stronę Mili, opierając dłonie na stole. W jego czarnych oczach odbijała się jej zdumiona twarz. „Jak sprawiłaś, że ostatnim razem mi stanął?” Mila zrozumiała aluzję, ale udawała, że nie wie, o co chodzi. Jąkając się, wydusiła: „Ja... wbiłam w pana igłę”. „Twoja dłoń” – powiedział wprost Cassian. – „Ostatnim razem sprawiłaś, że mi stanął swoją dłonią. Spróbuj jeszcze raz”. „Co za bzdury!” – Mila przeżyła szok i odskoczyła od niego. – „Oszalał pan? Nie zamierzam się poświęcać w ten sposób!” Cassian obszedł stół i ruszył w jej stronę. Mila była zmuszona cofać się, aż poczuła za plecami ścianę. Cassian powiedział: „Nie interesujesz mnie. Potrzebuję tylko twoich rąk”. „Moje ręce nie służą do tego, by pomagać panu w taki sposób!” Przypominając sobie dotyk jego członka, Mila oblała się rumieńcem. Całe życie była singielką. Nie przeżyła nawet swojego pierwszego pocałunku. To było dla niej zbyt wiele. „Zapomniałaś o swojej misji? Odpowiadasz za moje leczenie. Zachowaj profesjonalizm” – powiedział beznamiętnie Cassian. W jego oczach pojawił się jednak cień rozbawienia. Chwycił dłoń Mili i skierował ją w stronę swojego krocza. „Aaaaa!” – Mila wrzasnęła histerycznie. Cassian pomyślał, że od tego piskliwego krzyku zaraz ogłuchnie. Puścił więc jej rękę i potarł uszy. Mila wykorzystała szansę i odskoczyła od niego. Krzyknęła wściekła: „Rezygnuję! Nic o tym nie wiem! Jest pan obrzydliwy! Niech pan sobie znajdzie kogoś innego do leczenia!” Krzyczała na niego bez opamiętania. Nikt nigdy wcześniej nie odnosił się do Cassiana w ten sposób. Jego twarz znów spochmurniała, po czym rzucił ich umowę na stół. „W tej umowie jest zapisane, że jeśli złamiesz obietnicę, musisz zapłacić mi dziesięć milionów dolarów odszkodowania”. „Gówno prawda!” – Mila nie uwierzyła i porwała umowę. Na samym końcu dokumentu, drobnym drukiem, widniało zdanie mówiące o tym, że jeśli złamie obietnicę, musi zapłacić Cassianowi dziesięć milionów dolarów. „Oszukałeś mnie!” – podarła kartkę na strzępy i spojrzała na Cassiana z triumfem. – „Teraz nie masz dowodów”. Cassian powoli wysunął szufladę i wyciągnął kolejny arkusz papieru. „To była tylko kopia. To jest oryginał”. Mila zgrzytnęła zębami z bezsilności i rzuciła niechętnie: „Dobrze! Wygrałeś”.

Najnowszy rozdział

novel.totalChaptersTitle: 99

Może Ci Się Również Spodobać

Odkryj więcej niesamowitych historii

Lista Rozdziałów

Wszystkie Rozdziały

99 rozdziałów dostępnych

Ustawienia Czytania

Rozmiar Czcionki

16px
Obecny Rozmiar

Motyw

Wysokość Wiersza

Grubość Czcionki

Rozdział 8 Spraw, by mi stanął twoimi rękami – Przypadkowe lekarstwo miliardera | Czytaj powieści online na beletrystyka