Reid przez dłuższą chwilę czekał w salonie, po czym został poproszony o wejście na górę, do gabinetu.
Po wejściu do środka Reid zbliżył się do Arthura, który stał tyłem do drzwi. Czuł się spięty, zapytując: – Panie Thorne, w czym mogę panu pomóc?
Słysząc łagodny głos Reida, Arthur od razu poczuł się lepiej. Odwrócił się w jego stronę z poważnym wyrazem twarzy i wskazał na leżące na stole zdjęcia.
















