Rosalind, otoczona grupą zamożnych bywalczyń salonów, ruszyła w stronę Adeline z furią wypisaną na twarzy. Ostry, rytmiczny stukot wysokich obcasów niosł się po podłodze, naglący i przeszywający, niczym uderzenia gniewnego bębna.
Bez wahania Rosalind uniosła rękę, gotowa spoliczkować Adeline.
Adeline zmarszczyła brwi, ponieważ zupełnie nie znała Rosalind. Cofnęła się o krok, by uniknąć ciosu, i po
















