Perspektywa Valeriona
Minął już dzień od tego, co wydarzyło się z Zelene, a Valen wciąż się do mnie nie odzywał. To nie tak, że zniknął – czułem go w swojej głowie, czułem jego obecność, ale ten obrażalski dupek uparcie milczał.
Mama i tata również ze mną nie rozmawiali. Byłem wyrzutkiem we własnym domu i nie mogłem winić nikogo poza samym sobą.
Obudziłem się wcześnie i nadsłuchiwałem jakiegoko
















